Santiago, czyli daj się wpuścić w kanał (wodny) !

w dniu

Muszę przyznać, że na mojej półce z grami pojawia się coraz więcej tytułów spod znaku Trefla. Nie jest to spowodowane bynajmniej miłością bezwarunkową do marki, a faktem, że pojawiło się już kilka godnych uwagi tytułów, wydanych właśnie przez tę firmę. Jakiś czas temu pisałem o imprezowym ego i skierowanej głównie do młodszych Misja: Kolonizacja, a także karcianki nastawionej na negatywną interakcję – Farmageddon z linii Trefl Joker Line. Dziś przedstawię Wam moje odczucia względem Santiago, czyli gry typu euro, skierowanej zarówno do niedzielnych graczy, jak i tych bardziej doświadczonych. Miałem okazję grać w ten tytuł zarówno z jednymi, jak i drugimi, dlatego tym bardziej zapraszam do recenzji!

Waluta pieniężna - Ecudos i punktowa - kostki oznaczające robotników
Waluta pieniężna – Escudos i punktowa – kostki oznaczające robotników

Bez wody nic nie ma sensu… i wartości.

Santiago zabiera graczy na plantacje w Ameryce Południowej, na których będą uprawiać 5 różnych rodzajów owoców i warzyw. Aby ich farma przyniosła zysk w postaci punktów na koniec gry muszą dbać o dostarczenie wody do sadzonek poprzez budowę kanałów. Jeśli im się to nie uda – z nienawodnionej plantacji najpierw zaczną odchodzić rolnicy, a następnie cała zamieni się w wyschniętą, spieczoną słońcem ziemię.

5 rodzajów plantacji
5 rodzajów plantacji

Uczestnicy rozpoczynają grę posiadając w portfelu 10 Escudos. Następnie w każdej turze będą przechodzić przez określone fazy:

  • licytacji – kto zapłaci najwięcej – jako pierwszy będzie wybierał jeden z dostępnych kafli plantacji i dokładał go na farmę. Jest jednak pewien haczyk – możesz tylko raz podać kwotę, dlatego przekalkuluj, ile są w stanie postawić (bądź ile pieniędzy posiadają) i w związku z tym jaka kwota będzie odpowiednia. Nie zawsze jednak wygranie tej licytacji będzie dla Ciebie najlepsze – osoba z najniższą kwotą stanie się w późniejszej fazie budowniczym kanału z decydującym głosem, co w wielu momentach gry jest kluczowe.
  • zakładania plantacji – gracze wpłacają Escudos z licytacji do banku i zgodnie z kolejnością wybierają i kładą żetony plantacji na planszy. Dokładają także liczbę rolników, odpowiadającą obrazkowi na kafelku.
  • budowy kanału – przy pomocy kolorowych kanałów w swoich kolorach gracze sugerują budowniczemu, w którym miejscu powinien zbudować kanał. Podczas sugestii starają się go przekupić, aby jego decyzja była im pomocna w realizacji celów punktowych. Budowniczy może przyjąć łapówkę i postawić kanał we wskazanym miejscu, bądź zignorować prośby ludu i płacąc kwotę wyższą, od najwyżej zaproponowanej łapówki zbudować kanał według własnego uznania.
  • budowy dodatkowego kanału – każdy gracz posiada jeden dodatkowy kanał na całą grę, który w tym momencie może zbudować, jeśli będzie miał taką potrzebę. Jednym słowem – to takie farmerskie koło ratunkowe.
  • suszy – kafle plantacji, do których doprowadzona jest woda mają się dobrze, pozostałe – nie do końca. W pierwszej kolejności odchodzą pojedynczo robotnicy, następnie kafel staje się neutralny, po czym wysycha (zostaje odwrócony rewersem do góry)
  • wypłaty Escudos – po 3 dla każdego.

Kolejne tury przebiegają analogicznie, aż do momentu wyczerpania się stosów kafli plantacji do licytacji. Podlicza się następnie punkty za posiadaną gotówkę, a także zajmowane plantacje (zgodnie z zasadą: liczba robotników x wielkość (liczba kafli) plantacji = liczba punktów). Przydaje się do tego podręczna tabelka punktowa do oznaczania setek/dziesiątek/jedności. Oczywiście osoba z największa liczbą punktów wygrywa i zostaje plantatorem roku.

Licytacja czas start!
Licytacja czas start!

Mylne pierwsze wrażenie

Na moje pierwsze wrażenie, dotyczące Santiago złożyło się kilka szczegółów: utożsamienie Trefla z raczej familijnymi grami; grafika przypominająca wydaną niedawno przez Trefla serię Dr Knizia Poleca (lekkie, rodzinne tytuły); sam zamysł dokładania plantacji, budowania kanałów – może się wydawać, że gracze będą to robić razem, bez konieczności przeszkadzania sobie. Z tych elementów powstało wrażenie gry przyjemnej, familijnej, z dobrze widocznymi elementami gier typu euro. Nie spodziewałem się zbyt mocnej negatywnej interakcji… i zdziwiłem się już przy pierwszej rozgrywce. 😉 Zagrałem w gronie bardziej doświadczonych graczy – pierwsza, druga tura przebiegły dość lekko, a później zaczęło się robić wrednie. Dosłownie. Kombinowanie przy licytacji, żeby nie stracić upatrzonego kafla, ale też mieć później wpływ na budowę kanału, przekupstwa budowniczego, sojusze, podrzucanie sobie niepotrzebnych plantacji… jednym słowem – negatywna interakcja w pełni!

Board Games Addiction

Innym razem zagrałem z osobami, które zaliczają się raczej do grona niedzielnych graczy. Dużym plusem okazał się niski próg wejścia – wytłumaczenie zasad + jedna, dwie tury wystarczyły, żeby każdy mógł grać samodzielnie i ze świadomością, co się dzieje na planszy. W tym przypadku moja pierwsza, familijna wizja Santiago trochę jednak się sprawdziła – często tacy okazjonalni gracze nie są fanami negatywnej interakcji, więc przy układaniu plantacji i budowaniu kanałów dążyli częściej do sojuszy i układaniu elementów tak, żeby nikt nie stracił.  Mogę zatem śmiało stwierdzić, że gra sprawdziła się w obu przypadkach.

Różnice punktowe były na prawdę niewielkie!
Różnice punktowe były na prawdę niewielkie!

Podsumowując

Przed pierwszym zagraniem miałem trochę inną wizję rozgrywki, o czym pisałem na początku tego tekstu. Podczas czytania instrukcji, czy pierwszych partii okazało się, iż mamy do czynienia z nawet lepszą grą, niż mi się wydawało. Docenili ją zarówno bardziej doświadczeni gracze – często określając ją, jako wredną, z uśmiechem na ustach, jak i gracze okazjonalni, podchodząc do niej, jak do lekkiego euro z przejrzystymi zasadami.  Jednym słowem – polecam! 🙂

Budowniczy kanału też się poleca!
Budowniczy kanału też się poleca!

Plusy:

  • oprawa graficzna
  • niski próg wejścia (przejrzyste, łatwe do opanowania zasady)
  • intensywność negatywnej interakcji zależna od graczy
  • krótkie, konkretne licytacje w pierwszej fazie tury
  • duża interakcja + motyw przekupstwa

Minusy:

  • za duże pudełko – połowa to powietrze
  • brak dodatkowych kart ze skrótem przebiegu rozgrywki (szczególnie przydatna w pierwszych rozgrywkach)

Jeśli szukasz gry euro, ale w lżejszym wydaniu – WARTO

Jeśli chcesz się przekonać, jak ważna jest WODA – WARTO

Jeśli szukasz tytułu do grania z osobami mniej, lub bardziej doświadczonymi – WARTO


Wydawca: Trefl
Liczba graczy: 3 – 5
Wiek: 10+ 
Czas: 60min. 

Board Games Addiction

Nie bój się, komentuj! :)