Zanim zagrałem pierwszy raz w Cashflow zetknąłem się ze skrajnymi opiniami na jego temat – z jednej strony bardzo pozytywne (mówiące o wartości edukacyjnej gry względem inwestowania, dochodu pasywnego etc.), z drugiej strony negatywne (że to Monopoly w zmienionej formie i do tego 2x droższy). Podszedłem zatem do tego tytułu ze zdwojoną ciekawością. Jakie były moje wrażenia? Zapraszam do recenzji!

Board Games Addiction

Pierwsze wrażenie

Moi znajomi, którzy mieli już do czynienia z Cashflow podczas różnego rodzaju szkoleń biznesowych mówili dużo o nauce odnośnie inwestowania, budowania dochodu pasywnego, ale też losowości – jak w życiu. Bo i przebieg gry w Cashflow ma w pewien sposób to życie odwzorowywać. Moje pierwsze wrażenie po obejrzeniu pudełka i komponentów było mieszane – z racji wcześniej zasłyszanych opinii spodziewałem się dość suchej graficznie gry, w której ten walor edukacyjny ma grać pierwsze skrzypce. Dostaję jednak kolorowe pudełko z myszkami, w środku kolorową planszę, która kojarzy się z Monopoly i pionki w kształcie myszek. Jedyne, co spinało mi się z tymi zasłyszanymi opiniami to karty zawodów z jasno określoną sytuacją finansową oraz karty do notowania bilansu finansowego po każdej stracie/zysku. Stwierdziłem – ok, grafika jeszcze o niczym nie świadczy, sprawdźmy dalej. Szybki rzut oka na instrukcję, która napisana jest czytelnie i zrozumiale – plus dla wydawcy. Możemy zaczynać!

Board Games Addiction

Kilka słów o rozgrywce

Na początek gracze losują karty zawodów, przenoszą odpowiednie wartości na kartę finansów i ustawiają swój pionek w wewnętrznym kole, symbolizującym wyścig szczurów. Następnie rzucają kostką i w zależności od pola, na którym się zatrzymają ciągną kartę z inwestycją, rodzą dziecko (nie ma tutaj 500+, a dziecko to realny koszt), tracą pracę lub otrzymują za nią wynagrodzenie, bądź pojawia im się niespodziewany wydatek – jak w życiu. Altruiści mogą także wspomóc biednych, aby przez 3 tury mogli korzystać przy ruchu z dwóch kostek, a nie jednej . Nie radzę jednak korzystania  z tej sposobności w początkowych fazach gry. Gracze rzucają kostką i biegają naokoło małego koła do momentu, kiedy dzięki udanym inwestycjom i podjętym decyzjom ich dochód pasywny będzie większy od kosztów. Kiedy już im się to uda – opuszczają wyścig szczurów i wychodzą na zewnętrzny tor inwestycyjny, mając na starcie 100x uzyskany dochód pasywny. Celem w zewnętrznym kole jest powiększenie dochodu pasywnego o 50 000$. Biorąc pod uwagę fakt, że praktycznie każda inwestycja z pól jest w zasięgu ręki i to, że nie da się już zbankrutować i odpaść z gry – podwyższenie dochodu pasywnego o 50 000$ jest tylko kwestią czasu i zależy od szczęścia na kostkach.

Jedni gonią za wypłatą, inni inwestują w wielkie biznesy...

Jedni gonią za wypłatą, inni inwestują w wielkie biznesy…

Drugie wrażenie

Pierwszą partię rozegraliśmy we dwoje, aby poznać dobrze zasady. Ja wylosowałem mechanika, zarabiającego niecały tysiąc $, natomiast moja Żona trafiła lekarza o przychodzie ponad 4000$ (zastanawialiśmy się nad wymianą postaci, żeby były bardziej zbliżone do siebie, ale ostatecznie stwierdziliśmy, że przetestujemy taki układ). Biorąc pod uwagę fakt, że celem w pierwszym kole jest wygenerowanie dochodu pasywnego wyższego od kosztów stwierdziliśmy, iż mimo tego, że lekarz zarabia więcej, więc teoretycznie ma łatwiej, to w praktyce poziom trudności będzie zbalansowany względem mechanika, bo jego cel jest wyższy. Jak się jednak okazało – było to założenie błędne. Fakt, cel mechanika jest niższy, ale do jego osiągnięcia i tak potrzebuje pieniędzy na inwestycje, które zapewnią mu ten dochód pasywny. Jako, że zarabia niewiele, to nie stać go np. na wkład własny do kupna mieszkania na wynajem. Może wziąć dodatkową pożyczkę, jednak jej rata wygeneruje mu na tyle duży koszt, że nie zrekompensuje tego dochodem, który zdobędzie. Finalnie, kiedy lekarz mojej Żony kupował biznesy za setki tysięcy $ w drugim kole, mój mechanik zastanawiał się, co zrobić bo wypłata nie pokrywa już wszystkich zobowiązań kredytowych. Różnica postaci była bardzo widoczna i faktycznie warto grać zbliżonymi do siebie pod kątem finansowym, szczególnie podczas rozgrywki na małą liczbę osób.

Kostka odgrywa znaczącą rolę

Kostka odgrywa znaczącą rolę

Trzecie wrażenie

Nie ukrywam, że ta pierwsza partia mnie zraziła. Jednakowoż, podjęliśmy jeszcze jedną próbę, tym razem w grze na 4 osoby, zapraszając do rozgrywki osoby, które miały pozytywną opinię o Cashflow. Szczęście się do mnie uśmiechnęło i rozpocząłem grę dobrze sytuowaną postacią. Podejmowane ryzyka inwestycyjne były łatwiejsze, a wzbogacanie się szło zdecydowanie szybciej, niż wcześniej. Po drodze zdarzyło się kilka nieprzewidzianych wydatków, ale nie było to zbyt znaczące. Po wyjściu z wewnętrznego koła zdobycie odpowiedniego poziomu dochodu było już tylko zależne od szybkości stawania na odpowiednich polach. Udało się – tym razem wygrałem. Czy miało to wpływ na zmianę ocenę gry? Nie do końca, ale dało przynajmniej odpowiednią perspektywę na jej odbiór.

Ocena?

I tu mam problem. Cashflow nie jest po prostu grą planszową i nie można jej tylko w tej kategorii oceniać. Z założenia ma pełnić jeszcze rolę edukacyjną i wpływać na świadomość. Widzę zatem 3 obszary, w których mógłbym ocenić Cashflow, aby wg mnie prawidłowo podejść do tego tytułu. Przyjmując skalę 5-stopniową moja ocena wyglądałaby zatem następująco:

  • jako gra planszowa: 2/5. Mechanika i losowość na poziomie Monopoly, z drugiej proste zasady i wykonanie graficznie ok.
  • jako gra edukacyjna: 3/5. Pojawiają się pojęcia dochodu pasywnego, elementy inwestowania, podejmowania decyzji i życiowej losowości. Jednak jak dla mnie – zbyt dużej losowości i zależności od kostek.
  • jako gra na pobudzenie świadomości – 5/5. Po każdej partii sporo rozmawialiśmy, zarówno o samej grze, jak i podejmowanych w jej trakcie decyzji, związanych z ryzykiem inwestycyjnym,czy innymi kwestiami finansowymi. Dlatego też, jeśli np. wstawić rozgrywkę w Cashflow do programu szkoleń biznesowych – spełni swoją rolę.

Jeśli poszukujesz dobrej gry planszowej (pod kątem mechaniki) – NIE WARTO

Jeśli chcesz zacząć poznawać tematykę dochodu pasywnego, inwestowania etc. – WARTO


Plusy:

  • proste zasady
  • czytelna grafika
  • warstwa edukacyjno-świadomościowa
  • dość szybka rozgrywka
  • pobudza do refleksji

Minusy:

  • losowość
  • nie dla entuzjastów stricte gier planszowych

Wydawnictwo: Instytut Praktycznej Edukacji
Liczba graczy: 2 – 6
Wiek: 14+
Czas: 60 – 180 minut


3 Comments

Kinga · 2 października 2016 o 22:48

Podpisuję się pod Twoją recenzją 😀 Do zabawy i rozrywki znam lepsze tytuły, ale do pobudzenia świadomości na temat prowadzenia i zarządzania swoimi finansami jest super 😀😀😀 Choć, po kilku, kilkunastu partiach gra spełnia swoją rolę..

!!! KONKURS !!! Wygraj Cashflow! – Board Games Addiction – recenzje, zdjęcia, nowości, luźne gadki – o grach planszowych! · 3 października 2016 o 22:41

[…] recenzowałem Cashflow – grę, która ma być z założenia bodźcem do zastanowienia się nad własną sytuacją […]

Cashflow – rozwiązanie konkursu! – Board Games Addiction – recenzje, zdjęcia, nowości, luźne gadki – o grach planszowych! · 27 października 2016 o 01:14

[…] Zakończyliśmy konkurs, w którym można było wygrać Cashflow – grę, której celem jest wzbudzenie świadomości finansowej, dot. budowania dochodu pasywnego i ucieknięcia z wyścigu szczurów. Moją recenzję tego tytuły możecie znaleźć TUTAJ. […]

Nie bój się, komentuj! :)