Seria Duuuszków doczekała się już trzech wersji – standardowej, W Kąpieli i Edycji Limitowanej. Dziś przyjrzymy się tej ostatniej i spróbujemy odpowiedzieć sobie na kilka pytań – czy kolejna edycja była potrzebna? Czym różni się od pozostałych? Czy w takim razie warto ją dołączyć do swojej kolekcji? Jeśli jesteś ciekaw odpowiedzi na powyższe – zapraszam do recenzji!

Wykonanie

Jeśli ktoś miał do czynienia z klasyczną wersją gry na pewno przypomina sobie od razu kartonikowe opakowanie, bez specjalnie dopasowanej wypraski, gdzie wszystkie elementy latały luzem. W Edycji Limitowanej kartonik został zastąpiony metalową puszką z plastikową, dopasowaną wypraską. Cała reszta, czyli grafiki na kartach, drewniane przedmioty, czy instrukcja wpasowują się w stylistykę poprzednich wersji i stanowi z nimi spójną całość. A zatem – ogromny plus za zastosowanie puchy! Dzięki temu gra zyskała także na ‚elitarności’. Z drugiej strony… ale o tym później.

O co w tym chodzi?

Duuuszki to gra na spostrzegawczość połączoną ze zręcznością. Serce zasad, w porównaniu z pierwszą wersją pozostało niezmienne. W dalszym ciągu gracze dociągają karty ze stosu i w zależności od odkrytego obrazka muszą złapać odpowiedni przedmiot ze stołu (bądź powiedzieć jego nazwę w innym wariancie). Co się zmienia w najnowszej odsłonie? Otóż pojawia się element niewiadomej i konieczności wykorzystania pamięci. Podczas układania drewnianych przedmiotów na stole – jeden losowy kładzie się pod czerwoną czapką. Jeśli zatem w wyniku odkrytej karty trzeba złapać za przedmiot pod czapką – kto pierwszy ją odkryje i go zabierze, zdobywa też punkt. W wariancie ‚mówionym’ – należy nie podnosząc czapki powiedzieć, jaki przedmiot znajduje się pod nią. Wydawałoby się, że zmiana zasad względem podstawowej wersji niewielka, a jednak potrafi namieszać i urozmaicić grę osobom, którym odrobinę znudziła się już klasyka.

Czy to fajne?

Odpowiedzmy sobie najpierw na pytanie, co jest wciągającego w Duuuszkach samych w sobie. Wrócę pamięcią do czasów, kiedy nie miałem jeszcze okazji w nie zagrać, a jedynie widziałem gdzieś na jakiejś dziecięcej imprezie rozpakowany egzemplarz. Córka była jeszcze odrobinę za mała na wspólne zagranie, więc na obserwacji się zakończyło. Grafika mnie nie urzekła, pudełko samo w sobie też nie. Tak się jednak złożyło, że kilka miesięcy później kupiliśmy Duuuszki do przetestowania w domu. I jak się okazało – prosta grafika ma sens, bo kieruje dziecięcą koncentrację w kierunku dopasowania odpowiedniego koloru i kształtu na odkrytej karcie względem przedmiotów, a nie odwraca uwagę w stronę zbędnych ozdobników. Córka mając ok 4 lata szybko załapała zasady gry i już po kilku(nastu) partiach wymiatała i ogrywała rodziców. Żeby sobie zatem odpowiedzieć na pytanie, czy Duuuszki same w sobie są warte uwagi – wystarczy zagrać z dzieckiem i filować na kupno egzemplarza do domu. A jak w tym porównaniu wypada Edycja Limitowana? Jak wspominałem – serce zasad pozostaje takie samo, a zmienia się jedynie kilka szczegółów odnośnie ułożenia i łapania samych przedmiotów. Wydawałoby się, że to niewiele, a jednocześnie tak wiele, że gra łapie odrobinę świeżego powiewu. Czy to powietrze jest w ogóle potrzebne? I tak i nie. Dla osób, które nie miały wcześniej własnej wersji Duuuszków, a chcą się w jakąś zaopatrzyć – zdecydowanie opcja warta rozważenia. Dla takich, którzy posiadają wcześniejsze pudełka (jak my) jest to urozmaicenie, które… nie wystarcza. Wspomniałem wcześniej o zapale córki do ogrywania rodziców w Duuuszki. Rozegraliśmy mnóstwo partii, zanim sięgnęliśmy z latoroślą po inne gry. Edycja Limitowana niestety nie urzekła dziecka na tyle, żeby zagrać więcej razy, niż kilka partii. Dlatego też podtrzymuję zdanie, że dla osób, które Duuuszków nie posiadają – jest to bardzo ciekawa opcja. Dla pozostałych – nie do końca.

Wspomniałem wcześniej o ‚drugiej stronie’ sprawy z metalową puchą. Sytuacja ma się tutaj podobnie, jak w poprzednim akapicie. Jeśli ktoś ma stosunkowo niewiele gier na półce – tak opakowane Duuuszki będą wyglądać bardzo dobrze. Jeśli natomiast, tak jak u nas pudeł jest prawie 200 to puszka Duuuszków jest po prostu niepraktyczna ze względu na swoją niewymiarowość. Podsumowując, jak to mówią – punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. W naszym przypadku nowe Duszki się nie sprawdziły. Jednak jako pierwsza wersja dla nieposiadających jeszcze tego tytułu – pozycja warta rozważenia. A zatem…

Jeśli jesteś zainteresowany bardzo ładnym wydaniem Duuuszków – WARTO

Jeśli szukasz gry dla całej rodziny – WARTO

Jeśli chcesz mieć grę łatwą mechanicznie, ale zmuszającą do intensywnego myślenia – WARTO


Plusy:

  • niezmieniona mechanika względem klasycznej wersji
  • nowe rozwiązania, wykorzystujące czapkę – nowy przedmiot
  • edycja limitowana – zamknięta w ładnej, metalowej puszce
  • proste (nie mylić z łatwe!) zasady
  • czytelne grafiki
  • duże drewniane figurki – łatwe do chwytania przez dziecięce rączki

Minusy:

  • niestandardowy kształt puszki
  • dla posiadaczy poprzednich wersji – nie przykuje specjalnie uwagi

Wydawnictwo: Egmont
Liczba graczy: 2-8
Wiek: 8+ (podstawowe zasady ogarnie nawet 4-5 latek)
Czas: ok. 20 minut

 


Nie bój się, komentuj! :)