W tym zamku straszy! – mówili Ci, którzy z przerażeniem na twarzy uciekali z jego wnętrza. Inni patrzyli z niedowierzaniem i pukali się w głowę. Żeby się przekonać, jak jest naprawdę muszą przekroczyć próg i zaczekać na spotkanie z nieznanym… Czyli z Tobą! A raczej małym duszkiem. 😉 Zapraszam na recenzję Buuu!

Jest kolorowo

Jak widzicie na zdjęciach – w Buuu!, mimo zamkowego charakteru planszy jest dość kolorowo. Bo o kolory w tej grze w dużej mierze chodzi, ale o tym za chwilę. Oprawa graficzna może nie wydawać się szczególnie piękna, ale jest czytelna. A to szczególnie ważne. W pudle znajdziemy żetony, kafle zamku – z grubej i trwałej tektury oraz niewielką, drewnianą figurkę duszka (podobną do tej z Duuuszki, tylko mniejszą 😉 ). Elementy są solidne i na pewno przetrwają zabawę z dziećmi.

Duch nie ma łatwo…

Przechodząc do mechaniki. W Buuu! przechodzimy na drugą stronę, czyli wcielamy się w duszka, który ma za zadanie przestraszyć gości odwiedzających jego zamek. Aby tego dokonać – duch musi przedostać się ze swojej komnaty do komnaty danego gościa. Żeby nie było mu za łatwo, może przechodzić jedynie przez ściany jednego, wybranego przez siebie koloru. Kto pierwszy wyznaczy taką trasę wzrokiem, krzyczy buuu!, podaje kolor i przemieszcza figurkę. Jeśli mu się udało – zbiera żeton gościa do swoich zasobów. Kto pierwszy złapie ich 5 – wygrywa. Mamy zatem do czynienia z grą na spostrzegawczość i szybkość. Naszym pociechom może być na początku trochę trudno odnaleźć się w tym gąszczu kolorowych kreseczek, ale z biegiem czasu (kilka partii) idzie im coraz lepiej i nierzadko prześcigają dorosłych.

Poza żetonami gości gracze zbierają również żetony kolorów ścian. Jeśli ktoś doprowadził ducha do gościa, wykorzystując do tego np. białą ścianę to zabiera odpowiadający jej żeton do siebie. Oznacza to, że nie może już korzystać z białych ścian. Chyba, że inny gracz mu ten żeton zabierze, zdobywając go w dokładnie ten sam sposób. Zastosowanie takiego zabiegu jest bardzo praktyczne, ponieważ delikatnie wyhamowuje gracza, który właśnie wystraszył gościa i daje szansę pozostałym. Z drugiej strony, jeśli komuś uda się uzbierać przed sobą aż 4 żetony kolorów ścian – wygrywa.

Kolejnym fajnie działającym mechanizmem jest system dokładania żetonów gości na planszę. Na rewersie każdego z nich zapisane są 4 różne lokalizacje (linia przecięcia herbu i obrazu w danych kolorach). W zależności od wyboru jednej z nich może być zatem łatwiej, bądź trudniej trafić do danego jegomościa. 😉

Ogromną zaletą Buuu! jest jej regrywalność. Z jednej strony robi się cały czas to samo, czyli doprowadza duszka do gości. Z drugiej jednak plansza za każdym razem jest trochę inna (składa się z 9 kafli wykładanych losowo), goście pojawiają się w 1 z 4 różnych lokalizacji, a do tego można według własnej woli układać żetony zapadni (pozwalają przemieszczać się między ich żetonami – to takie podziemne przejście) oraz zmiany koloru (kiedy to można kontynuować trasę ducha przez ściany innego koloru, niż ten wstępnie zadeklarowany) oraz zmieniać ich ilość, co wpływa na poziom trudności. Dokładając do tego krótki czas rozgrywki wychodzi nam syndrom ‚zagrajmy jeszcze raz’ 😉 .

Dla kogo jest Buuu!? Wg mnie głównie do zabawy z młodszymi (naszej 6-latce bardzo się spodobało). Na pudełku znajduje się informacja, że gra przewidziana jest zarówno dla młodszych, jak i starszych, aczkolwiek myślę, że zdecydowanie ta pierwsza grupa częściej do niej siądzie. A zatem…


Jeśli szukasz gry na szybkość i spostrzegawczość – WARTO

Jeśli zależy Ci na prostych zasadach (ogarnięcie zasad samemu zajmuje 5 minut) – WARTO

Jeśli zależy Ci na dużej regrywalności – WARTO

Plusy:

  • banalne zasady
  • możliwość zmiany stopnia trudności
  • balansowanie trudności w trakcie rozgrywki
  • syndrom jeszcze jednej partii
  • trwałe elementy

Minusy:

  • głównie dla młodszych, dla starszych może okazać się zbyt dziecinna

Wydawnictwo: FoxGames
Liczba graczy: 2-6
Wiek: 7+
Czas gry: ok. 30 minut


Nie bój się, komentuj! :)