Kiesling i Kramer – dużej części planszówkowej społeczności znani ze stworzenia takich gier, jak Tikal, czy Mexica. Oba tytuły, wraz z Java (której na polskim rynku nie widziałem) tworzą tzw. Trylogię Maski. Łączy je m.in. zbliżony temat, bardzo podobna mechanika i przepiękne wykonanie. Torres jest często porównywany do tych gier, ponieważ jego mechanika opiera się na bardzo podobnych zasadach. Niektórzy okrzykują go wręcz czwartym elementem Trylogii Maski. Ze wszystkich wyżej wymienionych gier grałem do tej pory w Mexica (dość dawno) i Torres, dlatego też pewne porównania między tymi tytułami w tekście się pojawią. 😉

Budujemy mos… tfu, zamki!

Mechanika, zarówno Mexica, jak i Torres jest bardzo prosta, aczkolwiek nie banalna. W swojej turze gracze mają do dyspozycji określoną liczbę punktów akcji, które mogą wydawać na poszczególne czynności – czyli np. dostawienie segmentu zamku, wstawienie rycerza, przesunięcie go po planszy, czy zakupienie karty akcji. Jeśli już nie mamy co zrobić, możemy również wymienić niewykorzystane PA na punkty zwycięstwa. Gra podzielona jest na 4 rundy i po każdej z nich następuje podliczenie punktów. Gracze mnożą liczbę segmentów najwyższej wieży, na której stoi ich rycerz przez podstawę zamku (oczywiście każdy zamek oddzielnie). Można również zgarnąć premię punktową za zamek, w którym znajduje się figurka Króla oraz nasz rycerz (zależnie od rundy musi dodatkowo stać na określonym piętrze). Skojarzyło Wam się z kalkulatorem, albo excelem? Prawidłowo, bo macie do czynienia z euro z krwi i kości! Może nie czuć tego tak bardzo na początku, Ale kiedy w trzeciej rundzie macie jasną sytuację na planszy, wiecie ile segmentów zamków pozostało Wam w zasobach, to zaczynacie kminić i liczyć, co i jak musicie zrobić, żeby wykrzesać ze swoich ruchów maksymalnie dużo punktów.

Osobom, które lubią czuć klimat w grach i są fanami amerithrashy – już teraz mogę powiedzieć, że Torres raczej nie jest dla Was. Jak pewnie zdążyliście się przekonać, ja należę do osób, które lubią czuć w grach klimat, przygodę, widzieć piękne obrazki i elementy (tak, jestem fanem plastiku). Torres przykuł moją uwagę zameczkami. Mexica – piramidkami. I to i poniekąd wystarczyło, żeby również czuć przyjemność z gry. Co prawda nie jest to ta sama przyjemność, co przy Posiadłości Szaleństwa, czy TIME Stories, ale jednak. I jeśli chodzi o klimat, czy fascynujące komponenty – więcej ich w Torresie nie znajdziecie. Znajdziecie za to bardzo dobrze działające, lekkie w zasadach (wg mnie bardziej przystępne od Mexica), a do tego nastawione w pewnym stopniu na negatywną interakcję euro. Plansza jest tutaj mniejsza, niż w Mexica i w kolejnych turach robi się gęsto. Tak więc na porządku dziennym zdarzają się sytuacje, kiedy nie da się wykonać zaplanowanego ruchu, bo ktoś inny postawił swojego rycerza, blokując drogę na wyższe piętra zamku. Szczególnie mocno czuć to w grze na 4 osoby, kiedy poza kalkulatorem w głowie pojawia się namiastka emocji. I grę w takim składzie szczególnie polecam. Przy partiach na 2 osoby mieliśmy wrażenie, że każdy sobie coś tam kula, wiele ruchów wykonuje się bardzo podobnych i może się zdarzyć, że w całej grze ani razu się sobie wzajemnie nie przeszkodzi. Bez tej interakcji gra traci niestety bardzo dużo.

Z drugiej strony – patrząc m.in. z perspektywy eurogracza – wszystkie te suche, excelowe aspekty działają bardzo dobrze. Nie ma się zatem co dziwić, że w 2000 roku Torres otrzymał nagrodę Spiel des Jahres. Tak, w 2000(!!!) roku. 18 lat temu. Przez ten czas gra przechodziła kilkukrotnie graficzne odświeżenie, a mechanika… broniła się sama. I niech to będzie jasnym dowodem na to, jak dobrze jest skrojona. Jednym słowem – polecam. Szczególnie w składzie 4-osobowym.


Plusy:

  • średni próg wejścia
  • łatwy zbiór zasad do opanowania…
  • …ale nie banalna droga do wygrania
  • im więcej osób = więcej interakcji (podchodzącej pod negatywną)
  • dużo plastikowych zameczków = plansza rośnie podczas rozgrywki

Minusy:

  • słaby feeling przy grze na 2 osoby
  • kształt figurek rycerzy przypomina … sami dopowiedzcie co 😉

Wydawca: Egmont
Liczba graczy: 2-4
Wiek: 12+
Czas gry: ok. 60 minut

Oficjalna strona gry


Nie bój się, komentuj! :)

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.