Dotarli na miejsce zbrodni, wykonali dokumentację fotograficzną, odeszli na moment, żeby zjeść kanapkę, a gdy wrócili… coś było nie tak! Czuli to. Tyklo co? Wpadli na genialny i w sumie jedyny pomysł – ponownie wykonać zdjęcia, a następnie je porównać. Brilliant! Sherlook nie bez powodu miał na dzielni i w komisariacie reputację najlepszego śledczego…

Zapraszam Was dzisiaj do zapoznania się z nowością spod skrzydeł Trefl Joker Line, czyli Sherlook. Gra z dumą dzierży na pudekłu Seal of Excellence od Dice Tower, więc z założenia można się spodziewać dobrego tytułu. Z założenia – jak wiemy z praktyki, różne nagrody, czy wyróżnienia czasem nijak mają się do prawdziwej wartości gry. Jak jest w tym przypadku? Sprawdźmy to!

Znajdź różnicę

I tak w dwóch słowach można by podsumować założenie całej gry, mechanikę, zasady. Dosłownie. Co w takim razie powoduje, że dobrze się przy niej bawiliśmy i gdybyśmy mieli jakąś swoją pieczątkę, to pewnie też byśmy ją przybili? Czasem, im prościej, znaczy lepiej, a w tym przypadku ogarnięcie instrukcji zajmuje chwilę. Wytłumaczenie zasad – nawet nie trzeba tego robić, tylko po prostu zacząć grę, mówić – znajdź różnicę na obu obrazkach i chwyć odpowiedni numerek. Ano właśnie – nie chodzi tylko o wychwycenie liczby różniących się elementów na dwóch obrazkach, ale też jak najszybse chwycenie odpowiedniego numerka. A że numery się nie powtarzają – kto pierwszy ten lepszy. Jak nam się uda – dostajemy trzy punkty. Jak przestrzelimy, ale jesteśmy najbliżej prawidłowego rozwiązania – jeden punkt, z kolei jeśli analogicznie nie doszacujemy – dwa puntky. Co bardzo fajnie działa – największe, zielone żetony spełniają kilka ról. Po pierwsze, są wyznacznikiem liczby rund. Po drugie, na każdym jest informacja, że zapewnia 3 punkty. A po trzecie i najważniejsze pokauje, w jaki sposób mają być ułożone zdjęcia miejsca zbrodni, na których będziemy szukać różnic.Bo przecież za prosto byłoby, gdyby karty leżały po prostu obok siebie. 😉 Dzięki temu regrywalność rośnie.

Niektórzy pewnie powiedzą, że można by wydrukować sobie tego typu obrazki samemu, a nie kupować specjalnie grę. I są tacy, którzy pewnie pójdą tym tropem, a w wolnej chwili stworzą sobie jeszcze Azula z klocków Lego, a co! Biorąc pod uwagę fakt, że Sherlooka można kupić za ok. 40zł, co raczej nie jest wygórowaną ceną oraz jakość jego wykonania, myślę że jednak warto się zastanowić i kupić egzemplarz dla siebie. Szczególnie, że wydanie stoi na bardzo przyzwoitym poziomie. Żetony są grube, katry też, a kartoniki z liczbami, które imitują te, które kładzie się przy dowodach na miejscu zbrodni gwarantują +5 do klimatu.

Nie byłbym sobą, gdybym się do czegoś nie przyczepił. A są to mianowicie dwie rzeczy. Pierwsza – błaha. Na żetonach mamy nadrukowane ikonki czapek detektywistycznych, które jednocześnie informują o liczbie punktów. Dla mnie, od pierwszej partii są to ewidentnie kaski na budowie, a nie czapki. Taka pierdółka, która nie przeszkadza w ogóle w rozgrywce. Druga rzecz – trochę poważniejsza. Jak rozłożyliśmy pierwszy raz Sherlooka to od razu padło pytanie – a do czego mamy porównywać te karty, żeby faktycznie wiedzieć, co jest różnicą, a co nie. Bardzo szybko i płynnie zaczęliśmy grać porównując do siebie wyłożone dwa obrazki, wskazując po prostu te elementy, którymi się różnią. Słuszny trop, sam Sherlook by się nie powstydził. Później trafiliśmy jeszcze na kartę zero (bez różnic), więc już w ogóle mieliśmy pewność, które elementy są słuszne. Zanim jednak na nią trafiliśmy – mieliśmy zagwostkę przy niektórych kartach ponieważ różniły się pewnymi obszarami, ale na jednych były one wskazane, jako różnice, a na innych nie. Na szczęście nie jest to jakieś bolesne, szybko mija i później już nie przeszkadza.

Na koniec jeszcze kilka rzeczy, które są nieodłącznym elementem Sherlooka. Nastawcie się na gorączkowe łapanie kartoników z cyferkami, poczucie adrenalinki i rywalizacji oraz jęków i zawodów pt. ‚no nieeee, tego nie zauważyłem? Zagrajmy jeszcze raz!’.


Plusy:

  • klimatyczne wydanie
  • banalne zasady
  • rywalizacja
  • regrywalność
  • pobudza spostrzegawczość

Minusy:

  • kaski, które są czapkami na żetonach 😉
  • na początku klasyfikacja niektórych różnic może być nie do końca jasna

Wydawca: Fabryka Kart Trefl-Kraków (Trefl Joker Line)
Liczb graczy: 2-6
Wiek: 14+
Czas gry: 15-30 minut

PS. W tekście znajduje się 7 literówek – dasz radę je wszystkie odnaleźć swoim sprawnym sherlookowskim okiem? Daj znać w komentarzu! 😀


2 Komentarze

Grzegorz · 30 lipca 2018 o 11:19

Bardzo lubię takie gry, bo rozbudzają kreatywność i spostrzegawczość.

    owiessek · 30 lipca 2018 o 23:27

    Oj tak. Wydawałoby się, że co to za problem znaleźć różnice, a później ciągle pada „o, tego nie zauważyłem”. 😀

Nie bój się, komentuj! :)

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.