Jakiś czas temu recenzowałem dwie gry, które bardzo przypadły mi do gustu. Jedną z nich było „Century: Korzenny Szlak”, w którym za zadanie mieliśmy zbierać i wymieniać przyprawy, aby dostawać za nie karty bogactwa (czyli punkty zwycięstwa na koniec gry), drugą zaś było „Multiuniverum” – duża gra, zamknięta w małym pudełku, gdzie jako pracownicy CERN-u poruszaliśmy się po modułach, wykonywaliśmy akcje przypisane do modułu i w ten sposób zamykaliśmy portale do innych wymiaru (co dawało nam punkty zwycięstwa i przybliżało do zakończenia gry).

Dlaczego wspominam akurat o tych dwóch grach?

Ponieważ dziś chciałbym Wam opowiedzieć o tytule, który w ciekawy sposób łączy najważniejsze, opisane przeze mnie powyżej, elementy obu wymienionych gier… I w zasadzie w tym momencie mógłbym skończyć tę recenzję;)

Ale znacie mnie, i pewnie już zauważyliście, że lubię sobie pogadać (tudzież popisać), dlatego zapraszam do nieco dłuższego omówienia gry, która oczarowała Kasię od pierwszego otwarcia (niewielkiego) pudełka.

„Przepowiednia” to abstrakcyjna gra logiczna przeznaczona dla 2-4 graczy, w Polsce wydana przez Wydawnictwo Lucrum Games. 
Gracze wcielają się  w niej w „łamaczy klątw”, którzy przemierzają pustkowia oraz eksplorują przeklęte świątynie, w celu zebrania odpowiednich kombinacji kryształów, potrzebnych do usunięcia klątw (a to zaskoczenie!) ze wspomnianych powyżej świątyń.

W swojej rundzie gracz musi poruszyć się do trzech pól (po pustkowiach lub świątyniach), a następnie wykonać akcję z miejsca, na którym się zatrzymał. 

Najbardziej podstawową akcją jest oczywiście zebranie kryształów w odpowiednich kolorach, często jednak mamy bardziej „rozwinięte” akcje, typu pobrania 3 bezbarwnych kryształów (które same w sobie są nic nie warte, ale przydają się do wykorzystania w innych akcjach), wymiany bezbarwnych kryształów na kryształy o innym kolorze, transformacji kryształów w inne kryształy, etc.

Wszystkie nasze działania sprowadzają się do jednego – zebrania odpowiedniego setu kamieni, dzięki którym usuniemy wybraną klątwę z jednej ze świątyń. Sety składają się z układu 3-5 kamieni, w odpowiednim kolorze oraz kolejności, a że mamy tutaj do czynienia ze swoistym wyścigiem, musimy uważać, aby inny gracz nie złamał interesującej nas klątwy (ciekawie to zabrzmiało;) przed nami, ponieważ za każdą klątwę otrzymujemy odpowiednią liczbę punktów, a – jak możecie się domyśleć – każdą klątwę możemy zapunktować tylko raz..



Dodatkowo, za każdym razem kiedy złamiemy jakąś klątwę, otrzymujemy kamień runiczny, dzięki czemu w przyszłości będziemy mogli doprowadzić do tzw. „rezonansu runicznego”, co jeszcze bardziej wzmocni nasze akcje wykonywane na określonych polach.

I tak w głównej mierze wygląda gra – gracze w swojej turze poruszają się po pustkowiach lub świątyniach, wykonują akcje z pola, na którym się zatrzymali, łamią klątwy na świątyniach i zbierają za nie punkty. 
Szybko, łatwo i przyjemnie…
Przynajmniej u nas, bo słyszałem, o partiach, w których pojawiały się przestoje, kiedy gracze cały czas się blokowali i podbierali sobie klątwy i kryształy 😉 

Gra kończy się, kiedy któryś z graczy usunie piątą klątwę. Wtedy podliczamy punkty i ten z nas, który posiada ich najwięcej jest zwycięzcą i może przeklinać do woli 😉


Prostota i przejrzystość zasad współgra z wykonaniem, które jest ładne i czytelne. Oczywiście największą uwagę przykuwają przepięknie wykonane różnokolorowe kryształy, ale również grafiki na kartach świątyń (które mnie osobiście skojarzyły się od razu z miastami w grach z serii „Heroes of Might&Magic”) są wykonane przepięknie. Karty pustkowi oraz kamieni runicznych są utrzymane w jednolitym kolorze, ale przez to czytelne. Do tego wszystkie karty są w wysokiej jakości. Jedyny zarzut jaki mam to plansze, na których układamy zdobyte kryształy oraz plansza punktacji, które jakością odstają od reszty. (Przy okazji drobna dygresja – w instrukcji pojawia się zapis, jakoby tor punktacji znajdował się na pudełku, podczas gdy w praktyce otrzymujemy osobną planszę;)

Jak wspomniałem we wstępie – „Przepowiednia” zbiera i łączy elementy znane z (m.in) Century oraz Multiuniversum, czy jest więc coś, co sprawia, że nie jest po prostu zwykłą kalką o innej tematyce i lekko zmienionej mechanice?
Ano jest taki element – wspomniana wcześniej plansza „kryształowej sieci”, na której układamy zbierane przez nas kryształy. W zamyśle twórcy miała to być mini gra w grze, przy której powinniśmy spędzić nieco czasu, główkując, jak ułożyć nowo zdobyte kryształy, tak aby utworzyły odpowiednią kombinację na owej planszy. Niestety, połączeń pomiędzy poszczególnymi polami jest tyle, że układy powstają bez większego problemu i przestojów. 
Czy mi to przeszkadza? Absolutnie. Przeszkadzałoby, gdyby cała gra opierała się na tym i gdyby promowano ją właśnie za pomocą tego mechanizmu. A tak jest to ciekawostka, która nie do końca zagrała tak, jak zapewne chcieliby twórcy.
Na koniec warto wspomnieć o tym, iż gra dobrze się skaluje, a podczas partii 2-osobowych został wprowadzony gracz widmo, który porusza się w kierunku przeciwnym niż pozostali gracze i ma za zadanie robienie „sztucznego tłoku” na obszarach gry.


3 grosze Callo: „Przepowiednia to bajeczna gra z kryształkami. Spodobała mi się od samego początku . Zasady bardzo proste. Polecam wszystkim tę gre!”

Jak więc podoba się nam „Przepowiednia”?
Bardzo. Lubimy gry, które mieszczą się w małych pudełkach, a dają poczucie zagrania w większy tytuł, do tego są ładnie i starannie wykonane. Ponadto, z racji tego, iż najczęściej gramy we dwoje, z Callo, gra, która dobrze skaluje się na dwóch graczy ma u nas dodatkowy plus.
Gdybym miał wybierać pomiędzy Century, Multi a Przepowiednią, w pierwszej kolejności wybrałbym Multi (bo Cthulhu!), ale bardzo chętnie zagram w Przepowiednię, zwłaszcza, jeśli miałaby to być rozgrzewka przed dłuższą partią 😉 


Grę do recenzji podesłało nam Wydawnictwo Lucrum Games, za co bardzo serdecznie dziękujemy!

Kategorie: Gry karciane

Nie bój się, komentuj! :)

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.