Jeśli w dzieciństwie bawiłeś się kolorowymi, szklanymi kuleczkami, to pewnie z podekscytowaniem spoglądałeś na premierę np. Wybuchowej Mieszanki, która pojawiła się na rynku już jakiś czas temu. Gra została ciepło przyjęta przez graczy, a dość lekka rozgrywka, mechanizm tworzenia reakcji łańcuchowych poprzez zbijanie się kulek, dostarczyła wielu osobom (w tym nam) godziny frajdy. Nic więc dziwnego, że z ciekawością czekaliśmy na pojawienie się Gizmosa od Portalu, w którego pudełku również znajdziemy kolorowe kulki. Czy poza tym elementem obie gry mają jeszcze jakieś elementy wspólne? Sprawdźmy to!

Kulki to dobra waluta

Powiem Ci od razu – poza kulkami, Wybuchową Mieszankę z Gizmosem kompletnie nic nie łączy. Pierwsza, to jak już wspomniałem lekka gra rodzinna. Drugiej mechanicznie zdecydowanie bliżej do dość popularnego Splendora (nasza recenzja TUTAJ). Dlaczego? Otóż, w Gizmosie naszym zadaniem jest budowanie silniczków (dosłownie), których działanie ma się zazębiać i dzięki temu dostarczać nam profitów przy wykonywaniu kolejnych akcji. Podobnie, jak w Splendorze – zakup kolejnych kart ułatwia nam zdobywanie tych, coraz to bardziej wartościowych. Mechanicznie, gra jest dość prosta (ale nie prostacka!) oraz łatwa do wytłumaczenia nowym graczom. W swojej turze mamy do dyspozycji dosłownie 4 akcje – zarchiwizowanie karty (działa, jak rezerwacja w Splendorze), pobranie kulki z podajnika (w Splendorze pobieramy żetony), przeszukiwanie (czyli przejrzenie odpowiedniej liczby zakrytych kart i wybudowanie/zarchiwizowanie jednej z nich, lub odrzucenie wszystkich na spód stosu) bądź wybudowanie karty – tej zarezerwowanej, bądź dostępnej na stole (czyli tak, jak w Splendorze). W zależności od tego, jakie już mamy skonstruowane silniczki – przy odpowiedniej akcji może nam się ‚odpalić’ jakiś bonus. Przykładowo – zarchiwizowanie karty, dzięki jednemu z silniczków pozwala nam pobrać kulkę z podajnika. Przy pobraniu np. żółtej kulki, dzięki innemu posiadanemu silniczkowi możemy pobrać dodatkową, losową kulkę z puli. I tak dalej, i tak dalej… Wszystko zależy od tego, jaką strategię obejmiemy. Kiedy ktoś wyłoży przed sobą 15 kartę, bądź 3 kartę silniczków 3-go poziomu – uruchamia się zakończenie gry. Jednym słowem, dogrywamy turę do końca i podliczamy punkty z posiadanych kart. Jak widzisz, mechanika jest bardzo podobna do tej znanej ze wspomnianego Splendoru. Obie gry łączy również bardzo ładne wykonanie. W jednej walutą są grube żetony, zbliżone do tych pokerowych, w drugiej kolorowe kulki (które, swoją drogą są lepszej jakości od tych z Wybuchowej Mieszanki).

Gizmosa testowaliśmy w składach 2- i 4-osobowych. Przy pierwszej partii 2-osobowej – ja byłem strasznie zajarany, zarówno wykonaniem, które zdecydowanie przyciąga uwagę, jak również samą rozgrywką. Podobało mi się tworzenie combosów z różnych silniczków i kilka dobrych kart na początek pozwoliło mi zbudować przewagę. W Edycie z kolei rosła irytacja, kiedy nowe karty na stole nie pasowały do strategii, którą sobie zaplanowała. W tym momencie warto to zaznaczyć, że w trakcie gry w małym składzie rotacja kart na stole jest mniejsza, więc jeśli coś nam nie podejdzie możemy szukać swoich szans np. w przeszukiwaniu. Kolejne partie były już bardziej wyrównane i zdecydowanie bardziej strategiczne, a różnice punktowe na koniec bardzo małe. Jednym słowem – grało się przyjemnie. Wtedy pomyślałem sobie, że przy grze w większym gronie rotacja kart będzie większa, co z kolei przełoży się na konieczność wybierania kart z większym nastawieniem na ‚tu i teraz’. Z jednej strony ok, trzeba się dostosowywać do sytuacji, z drugiej – we mnie z kolei rosła frustracja, kiedy pożądane przeze mnie karty znikały ze stołu, a z przeszukiwania nie mogłem trafić na nic, co by mi akurat pasowało… Nie jesteś w stanie zatem planować do przodu i musisz czekać na swoją turę, żeby zacząć kombinować. To jednak nie wszystko… Im dalej w las, im więcej combiących się silniczków przed każdym z graczy, tym dłużej czekamy na swoją turę. W pewnym momencie, czekając aż w końcu będę mógł cokolwiek zrobić, zapominałem w ogóle, jaki miałem cel. A że karty na stole się zmieniły i znowu nic mi nie pasowało… straciłem w ogóle ochotę na dalszą grę i z nadzieją czekałem, aż ktoś odpali jej zakończenie. Nie trudno się domyśleć, że tej partii nie wygrałem. 😉

Z Gizmosem mam taki sam problem, jak ze Splendorem. Doceniam jego prostotę i łatwość wytłumaczenia nowym graczom. Doceniam świetne wykonanie. Doceniam mechanikę tworzenia silniczków. W obie gry zdecydowanie lepiej grało mi się w 2 osoby, niż w większym składzie. Irytują mnie natomiast 2 rzeczy.

  1. Downtime i takie ‚wybicie z gry’ przy większym składzie.
  2. Syndrom, na który mówię ‚masz i rób’. Zaczynamy grę z losowym rozłożeniem kart na stole, kulkami w podajniku, jedną startową maszyną przed sobą i ogień. Stwórz sobie strategię na bazie tych losowych kart, pobieraj kulki, a jak ktoś Ci zgarnie pożądaną kartę to bierz inne kulki. I dalej sobie dziergaj. Dokładnie takie same odczucia miałem przy Splendorze. Czasem w związku z tym rozgrywka była ok, a czasem irytowała na maksa.

Warto jeszcze wspomnieć, że Gizmos może sprawdzić się zarówno wśród początkujących graczy, jak i tych bardziej zaawansowanych. Pierwsza grupa doceni przede wszystkim prostotę zasad i niski próg wejścia. Druga dostrzeże trochę więcej elementów strategii i głębi. Czy zatem warto mieć Gizmos w swojej kolekcji? Myślę, że wielu osobom może sprawić frajdę. Ja jednak na koniec dnia wolę jakiś typowy abstrakt, jeśli chciałbym pozbierać punkty przy okazji dość lekkiej rozgrywki (np. Azul, Sagrada, czy Sentient), albo euro z jakimś konkretniejszym zarysem tematycznym (jak np. Orlean, czy Wojownicy Midgardu).

Plusy:

  • świetne wykonanie
  • niski próg wejścia
  • intuicyjna ikonografia
  • możliwość tworzenia wielu silniczkowych combosów
  • dobrze gra się w dwie osoby
  • może sprawiać frajdę zarówno początkującym, jak i bardziej doświadczonym planszówkowiczom
  • generalnie fajnie zaprojektowana wypraska, irytuje jedynie konieczność jej wyciągania za każdym razem, żeby dostać się do jednego z elementów podajnika

Minusy:

  • gra w 4 osoby wiąże się z downtimem, większą rotacją kart na stole i co za tym idzie ciężkością w zaplanowaniu jakiejś strategii
  • zdarza się, że karty wybitnie nie podejdą w początkowej fazie gry i trudno później dogonić rywali
  • generalnie fajnie zaprojektowana wypraska, irytuje jedynie konieczność jej wyciągania za każdym razem, żeby dostać się do jednego z elementów podajnika

Wydawca: Portal
Liczba graczy: 2-4
Wiek: 14+
Czasy gry: ok. 40-50 minut


0 Komentarzy

Nie bój się, komentuj! :)

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.