Każdy zna/ma w pamięci jakieś wielkie, historyczne pojedynki, na myśl których pojawia się gęsia skórka. Dla jednych będzie to rywalizacja między Małyszem a Hannawaldem, dla innych między Kapitanem Tsubasa, a Kojiro. W sportach drużynowych – w piłce nożnej pojedynkiem wszechczasów jest oczywiście… Polska – Niemcy! (narodowym punktem honoru jest jeszcze wygrana z Anglią, ale nie można mieć wszystkiego 😉 ).

Wydawnictwo Fox Games wydało niewielką grę dwuosobową, w której stadionowe emocje próbuje przenieść na planszę. Czy i jak się to udało? Odpowiedź poniżej! 🙂

Kto wygra mecz?!

Kto wygra mecz?!

Zestaw kibica

Małe, poręczne pudełko zawiera wszystko, czego kibic-gracz potrzebuje – boisko, zawodników, piłki i zestaw zagrań ofensywnych i defensywnych (zamkniętych w dwuczęściowych kartach). Kiedy już zakończycie spór, kto ma zagrać drużyną z zachodu można rozpoczynać mecz. Talię kart zagrań należy podzielić na pół – jeden stos do wykorzystania w pierwszej połowie meczu, drugi w drugiej. Następnie każdy otrzymuje po 5 kart akcji. Jak już pisałem – karty te mają dwie części – jedna dotyczy zagrań gracza będącego akurat w ofensywie, z drugiej części korzysta gracz broniący. Żeton piłki określa, która drużyna atakuje – zgodnie z kolorami naokoło niej. Podczas każdej z tur atakujący zagrywa do 3 kart, na które broniący musi zareagować – za skuteczną obronę uznaje się wyłożenie takiej samej karty, z jakiej skorzystał atakujący. Jeśli się nie ma takiej możliwości – żeton piłki przesuwany jest bliżej bramki defensora. Jeśli taka sytuacja zdarzy się w polu karnym, dochodzi do strzału na bramkę. Napastnik wybiera, ile kart wykorzysta do strzału – jego siłę określa ilość piłek, która się na nich znajduje. Bramkarz w odpowiedzi wybiera taką samą liczbę kart i sumuje liczbę rękawic. Jeśli piłek jest więcej – bramka zostaje zdobyta, a gracz zabiera jeden ze znaczników z piłką. Następnie, jak to w realnym meczu rozpoczyna się grę od środka boiska, a graczem atakującym jest ten, który właśnie stracił punkt. Gracz broniący ma jeszcze jedną możliwość odebrania piłki, poza stratą gola. Jeśli w trakcie tury z sukcesem odpowie na wszystkie 3 karty atakującego – żeton piłki obraca się na drugą stronę i w kolejnej turze role się odwracają. Na koniec tury gracze dobierają karty ze stosu, tak aby ponownie mieć ich pięć na ręce. Kiedy stos się wyczerpie – znacznik piłki wraca na środek boiska, a piłkarze zaczynają korzystać z drugiej połowy przygotowanej wcześniej talii. Po wyczerpaniu także tego stosu gra się kończy i wygrywa osoba z większą liczbą strzelonych bramek. Jeśli jest remis – tasuje się wszystkie karty akcji i rozgrywa analogiczne tory do momentu strzelenia przez którąś z drużyn złotej bramki.

Strony naprzemiennie zagrywają karty ataku i obrony

Strony naprzemiennie zagrywają karty ataku i obrony

Wariant zaawansowany

Jeśli kiedykolwiek chciałeś poczuć się choć w części Nawałką i przejąć kontrolę na boisku w większym stopniu, niż przez wyrzucanie odpowiednich kart (co w pewnym sensie przypomina klasyczną karcianą wojnę, a więc jest mocno losowe i nieprzewidywalne) to masz ku temu okazję, wykorzystując do warianty zaawansowane, wśród których:

  • karty ustawień. Musisz podjąć decyzję przed meczem, czy Twoi zawodnicy wyjdą na
    Karty ustawień

    Karty ustawień

    boisko w formacji 3-4-3, czy może 3-5-2. Poszczególne cyfry oznaczają, z ilu kart akcji możesz skorzystać w danej strefie boiska. Jeśli jednak stwierdzisz, że wybrane ustawienie jest nieefektywne – możesz je zmienić w trakcie przerwy.

  • karty taktyk. Czym byłaby piłka nożna bez
    Karty taktyk

    Karty taktyk

    nagłych zwrotów akcji? Każdy gracz otrzymuje dodatkowe 3 karty, z których może skorzystać w określonych okolicznościach i których efekt będzie różny w zależności od tego, czy  aktualnie atakują, czy bronią.

Powyższe modyfikacje dodają trochę „smaczku” i urozmaicają tę prostą, szybką grę. Tylko od Ciebie zależy, czy będziesz chciał z nich, Graczu, skorzystać.

96 (!) kart akcji

96 (!) kart akcji

Czy warto?

Piłka w grze to gra prosta, a nawet bardzo prosta. Sercem mechanizmu gry jest przeniesiona i odrobinę inaczej pokazana wersja karcianej wojny. Jeśli zatem do rozegrania meczu mają usiąść dwie dorosłe osoby, które w temacie planszówek mają spore już doświadczenia – Piłka w grze może im się szybko znudzić. Podobnie dla fanów gier euro może okazać się zbyt losowa i nieprzewidywalna. Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli podejdzie się do niej z większym luzem (w końcu Mistrzostwa we Francji już blisko!) i nie oczekując nie wiadomo jak górnolotnej mechaniki – może to być przyjemny, szybki przerywnik np. w przerwie normalnego meczu. Podobnie, jeśli do gry zaprosi się młodszego gracza, który z naturalną dla siebie satysfakcją będzie patrzył na przesuwającą się piłkę, oglądał przedstawione na kartach zagrania – może się okazać, że gra się jeszcze przyjemniej.

Znaczniki goli

Znaczniki goli

Jeśli szukasz tytułu dla mniej wymagających graczy – WARTO

Jeśli oczekujesz złożonej mechaniki i planowania – NIE WARTO

Jeśli chcesz poczuć się w trakcie Mistrzostw, jak byś też był na murawie –WARTO

Wydawca : FoxGames
Liczba Graczy: 2
Wiek: od 7 lat
Czas: 20 minut

W grze nie występuje ‚pozycja spalona‚ – załączam definicję z Wikipedii: „Pozycja spalona to sytuacja, gdy piłkarz drużyny atakującej, w momencie kierowania do niego podania, znajduje się na stronie boiska należącej do drużyny przeciwnej i jest bliżej linii bramkowej drużyny przeciwnej niż piłka oraz bliżej niż przedostatni zawodnik drużyny przeciwnej.” 😉

A na koniec dla wytrwałych – wspomnienie z dzieciństwa, bezpośrednio związane z tematem! 🙂 Jeśli ktoś chciałby kiedyś przenieść tę postać i stworzyć dla niej dużo bardziej złożoną mechanikę – biorę w ciemno! 😀


1 Comment

Goool! Mistrzostwa, czyli poczuj się jak selekcjoner! – Board Games Addiction – recenzje, zdjęcia, nowości, luźne gadki – o grach planszowych! · 14 czerwca 2016 o 07:32

[…] w piłce nożnej, co ma także oddźwięk w świecie gier planszowych. Niedawno recenzowałem Piłkę w Grze od FoxGames, natomiast dzisiaj przyjrzę się Goool! Mistrzostwa ze stajni Egmontu. A zatem, do […]

Nie bój się, komentuj! :)