Dzielne Myszki, czyli familijny wyścig po serek!

Tematyka kota i myszek w grach dla dzieci jest bardzo wdzięczna i dobrze odbierana przez najmłodszych. Recenzowałem jakiś czas temu Miau! od FoxGames (recenzja TUTAJ) – niewielką grę, rozwijającą refleks i spostrzegawczość, bazującą na rzutach kostkami. Egmont ma w swojej ofercie Dzielne Myszki – o podobnej tematyce, ale innej mechanice. Jak sprawdzają się w praktyce? Zapraszam do recenzji!

Wykonanie

W recenzji Ahoj, Piraci! zachwycałem się jakością wykonania elementów, które bardzo przypadają dzieciom do gustu. W przypadku dzielnych myszek jest podobnie, jak nie lepiej. Mamy kota oraz 18 myszek (w 4 różnych kolorach), do tego oczywiście planszę i całkiem sporo kawałków żółtego serka. Jak na Egmont przystało – wszystkie elementy wykonane są z dbałością o szczegóły i jakość. Małe, dziecięce rączki będą zadowolone. Instrukcja i zasady są bardzo proste i do przyswojenia w parę chwil.

O co w tym chodzi?

Gra w Dzielne Myszki przypomina połączenie chińczyka z elementami push your luck. Gracze rozpoczynają grę ustawiając swoje myszki w domku, w centralnej części planszy. Kot natomiast rozpoczyna rozgrywkę z odpowiednio oznaczonego miejsca, w zależności od liczby uczestników. Następnie gracze rzucają po kolei kostką – jeśli wypadnie kot przesuwają go o jedno pole do przodu (bądź 2 pola w późniejszej fazie rozgrywki); jeśli wypadną oczka – przesuwają wybraną przez siebie myszkę o daną liczbę pól na planszy. Jeśli figurka kota dotrze do miejsca, w którym myszki zaczynają rozgrywkę – automatycznie gracze tracą możliwość dołączania do zabawy niewykorzystanych jeszcze gryzoni. W sytuacji, kiedy kot stanie (bądź przejdzie) na polu, na którym znajdują się jakieś myszki – wcina je ze smakiem, przez co nie będą już brały udziału w zabawie. A po co myszki biegną na torze dookoła planszy? Otóż na rogach oraz środku (po drugiej stronie ściany norki startowej) znajdują się norki z kawałkami sera. Oczywiście im dalej, tym kawałków do zdobycia jest więcej. Kto jednak zdecyduje się wejść do norki i zebrać z niej serek – wraca z nim do gracza i nie kontynuuje wędrówki. Podsumowując, kto nie ryzykuje (pędzi dalej) nie pije szampana (albo nie je serka 😉 ).

Czy to fajne?

Dla doświadczonych graczy, szukających skomplikowanych wrażeń – oczywiście, że nie. Ale do takich graczy nie zaliczają się raczej 4-latkowie, dla których przygotowany jest ten tytuł. Dla młodych planszówkowych adeptów, którzy mieli do tej pory do czynienia jedynie z memory, domino, czy różnego rodzaju puzzlami i dopiero poznają inne gry planszowe – sprawdzi się bardzo dobrze. Zasady są banalnie proste i łatwe do wytłumaczenia/pokazania. W praktyce przejście przez nie z 4-latką zajęło nam dosłownie kilka minut. Czas gry też nie przeraża (ok. 20 minut), a jak wiemy (a przynajmniej Ci, którzy dzieci już posiadają) skupienie maluchów jest bardzo ulotne i nie trwa długo. Te 20 – 30 minut to dobry czas, aby dokończyć partię i pozwolić się dziecku swobodnie bawić kotem, myszkami i serkami. Wg mnie, warto przyjrzeć się Dzielnym Myszkom, jeśli rozważamy zakup gry dla naszych młodziutkich pociech.


Jeśli szukasz prostej gry dla 4-latka – WARTO

Jeśli chcesz mieć grę z pięknie wykonanymi elementami – WARTO

Jeśli szukasz pierwszej gry dla swojego dziecka (bądź sąsiada) – WARTO


Plusy:

  • dobre dopasowanie to docelowego wieku
  • świetne wykonanie
  • proste zasady
  • figurki do zabawy (nawet po rozgrywce)

Minusy:

  • może być za prosta dla dziecka, które miało wcześniej styczność z trochę bardziej skomplikowanymi, „dorosłymi” tytułami (Takenoko, Carcassonne, Marrakech etc.)

Wydawca: Egmont
Liczba graczy: 2-4
Wiek: 4+
Czas: 20-30 minut

2 Comments Add yours

Nie bój się, komentuj! :)