Cześć!

Pomysł na Forest zrodził się u nas po tym, jak usłyszeliśmy opinię od naszych znajomych, że nie ma nic bardziej epickiego. Szczególnie, kiedy opowiadali o wizycie po zmroku, super klimacie i mega pozytywnych wrażeniach. Było zatem kwestią czasu, kiedy wybierzemy się i my,  aby sprawdzić jak tam faktycznie jest. Możecie się domyślać, że nasze oczekiwania w związku z tym były bardzo wysokie. Czy udało im się sprostać? Zapraszam na recenzję scenariusza Postapo w Forest Escape!

Mają rozmach!

Kiedy nasza 6-osobowa, dzielna ekipa dotarła na miejsce – wszyscy zgodnie stwierdziliśmy, że to miejsce ma duży potencjał i przygotowane jest z rozmachem, czego efektem jest m.in. wszechobecny klimat. Czuć go od samego początku, kiedy wjeżdżacie na parking przez rozlatującą się bramę po dziurawej, wiejskiej drodze (kierowcy sportowych aut z niskim zawieszeniem – weźcie to pod uwagę, zanim wjedziecie 😉 ). Na parkingu nie ma oświetlenia, dlatego jeśli bawicie się po zmroku – zaczynacie szukać tabliczki z nazwą scenariusza, a drogę oświetlacie sobie np. telefonami. Mijacie kolejną tabliczkę z opisem scenariusza, a w tle słyszycie głos w krótkofalówce – to sygnał z bazy. Zdobywacie też od razu ekwipunek początkowy i… zaczynacie 2-godzinną przygodę, której szczegółów oczywiście nie zdradzę. ;). Co dalej wpływa na klimat? Otoczenie! Jeśli byliście w escape room’ach to wiecie, że dekoracja bardzo często przygotowana jest ze styropianu, plastiku, czy innych elementów, które mają imitować ich realne odpowiedniki. Tutaj takich nie uświadczycie – wszystko jest realne na maksa. Szczególnie robale, czy ślimaki, które siedzą na przedmiocie, który akurat chcesz wziąć do ręki. Słyszysz, jak ktoś w ciemności, 20 metrów od Ciebie nagle krzyknął? Prawdopodobnie on też trafił na coś żywego i biegającego… Możecie sobie zatem wyobrazić, jak wysoki jest poziom immersji. Niestety wiąże się to również z pewnym minusem. Ponownie wrócę do porównania z ER – wystarczy, że byliście w chociażby kilku pokojach, aby wiedzieć, że wieeele elementów dekoracji, czy otoczenia ma wpływ na odnalezienie/rozwiązanie jakiejś zagadki. Ba, rzadko zdarza się, aby jakiś element był bezużyteczny. W Foreście, w związku z tak dużą dbałością o klimat pojawia się sporo przedmiotów/miejsc, które nie dotyczą samych zagadek. Trzeba o tym pamiętać, aby nie fokusować się dosłownie na wszystkim, co zobaczycie. Dlaczego? Żeby nie powodować niepotrzebnego zdenerwowania i wzrostu frustracji… A z tym w pewnym momencie mieliśmy mały problem.

źródło: Forest Escape

Łatwe zagadki, trudne rozwiązania

Nerwy, presja czasu, poczucie wyścigu, adrenalina – standardowe i wręcz pożądane emocje, kiedy wybieramy się do pokojów zagadek. Do tego dochodzi satysfakcja po każdej rozwiązanej łamigłówce, która pcha nas do dalszego działania. W Postapo ani liczba zagadek, ani ich poziom trudności nie sięgają wyżyn, a mimo to czasem potrzebowaliśmy wskazówek. Po grupowej analizie problemu stwierdziliśmy, że było to efektem wspomnianej już sporej liczbie elementów otoczenia. Szukaliśmy zbyt wielu punktów styku między różnymi rzeczami, a okazywało się, że rozwiązanie było pod nosem i wystarczyło skupić się tylko na tych kilku zmiennych. Z tego powodu utykaliśmy na jakiejś łatwej zagadce na stosunkowo długi czas, mając tak naprawdę znalezione rozwiązanie. Kumulacją powyższego była sytuacja z jednym z ostatnich zadań – bez pomocy technicznej się nie obyło. A wystarczyłoby w którymś miejscu wskazać np. jasną kolejność wykonywania działań. Podsumowując – nie bójcie się prosić o wskazówki. 🙂

źródło: Forest Escape

Tło fabularne

Wiele osób, oceniając ER, w którym byli zwraca uwagę na spójność fabularną miejsca, otoczenia, rodzajów zagadek, rozwiązań do opowieści, w której biorą udział. W Postapo, jak już wspomniałem, klimat wylewa się wiadrami od samego początku. Rodzaj zagadek jest powiązany z fabułą i to, co robimy w trakcie faktycznie przybliża nas do założeń misji. I kiedy wiemy, że jesteśmy już blisko ostatecznego rozwiązania, czujemy podekscytowanie, czekamy na finał, który sobie wyobrażaliśmy po opisie scenariusza i wdrożeniu, nagle… dzieje się jednak coś innego. I niestety nie jest to wydarzenie, wywołujące myśli: „wow, ale super zaskoczenie!”, tylko raczej: „ale to już?”. I tak oto rozwiązanie scenariusza Postapo zajęło nam ok. 1h 50 minut.

Czy warto wybrać się do lasu?

Postapo nie jest scenariuszem, po którym powiecie: „ależ to było epickie!”. Nie powiecie również, że było słabo. Czy zabawa w lesie jest zatem lepsza od klasycznych ER? Nie. Gorsza? Też nie. Jest inna, generująca inne emocje, skupiająca się na innych elementach. W pokojach, ograniczonych niewielką przestrzenią logiczne jest, że w grze liczy się wiele szczegółów, a każdy element dekoracji może być wskazówką. Kiedy wchodzimy do pokoju od razu się rozglądamy i szukamy czegoś, co popchnie nas dalej. Kiedy wchodzicie do lasu macie w głowie wstęp do scenariusza, przed oczami krzaki, drzewa, czujecie latające i biegające robactwo. Wasz sposób postrzegania jest zupełnie inny. I to wszystko, mimo kilku wspomnianych wyżej niedociągnięć sprawia, że chcecie tam wracać i bawić się w inny scenariusz. Nie zgodzę się jednak ze stwierdzeniem, że po Foreście nie chce się już wracać do pokoi. Zdecydowanie chce się wracać do jednego i drugiego. 🙂

Wrażenia naszych kompanów

Wrażenia Doroty&Dawida:

Bardzo ciekawe przeżycie. Scenografia została dopracowana w najmniejszych szczegółach, co w pełni oddawało nastrój postapo. Rewelacją jest to, że część scenariusza odbywa się w lesie, co szczególnie po zmroku wpływa dodatkowo na upiorny klimat. Fabuła była bardzo ciekawa, choć odnieśliśmy wrażenie, że nie do końca dopracowana – brakowało nam solidnego zakończenia – pozostał niedosyt. Poza tym, dużo niesztampowych zagadek, które zmuszały do myślenia. Zdecydowanie chcemy odwiedzić pozostałe scenariusze.

Wrażenia Kasi:

Moje wrażenia są pozytywne:
1) świetny klimat – a’la uniwersum Metro 2033, tylko na powierzchni.
2) nieoczywiste zagadki do rozwiązania – co jako wyzwanie intelektualne jest na plus pomimo presji czasu 😉
3) dbałość o szczegóły i realizm, w tym .rozładowujące się latarki, też zdecydowanie na plus.
Wisienka na torcie to kot na parkingu towarzyszący nam na początku wyprawy 😉

Wrażenia Marcina:

Forest Escape to coś zupełnie innego niż typowy Escape Room. „thinking out of the box” nabiera w tym przypadku bardzo dosłownego znaczenia ponieważ już od samego początku nie jesteśmy uwięzieni w czterech ścianach, tylko przedzieramy się przez gęsty las, nie wiedząc co nas czeka dalej.
Cały projekt zrobiony z wielkim rozmachem, brawo za pomysłowość. Polecam podjęcie wyzwania po zmroku, wtedy adrenalina niewątpliwie wzrasta. Gra świateł oraz spora przestrzeń na której toczy się cała zabawa również robi świetną robotę, przez co klimat jest niezapomniany.
Poziom zagadek urozmaicony, więc każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie. Wskazówka: fajnie się czasem ubrudzić także nie bierzcie najlepszych ubrań 😛

Plusy:

  • mega klimat od samego początku
  • prawdziwe otoczenie, brak styropianów, plastików etc.
  • duża przestrzeń do zabawy
  • zagadki z jednej strony łatwe, z drugiej strony niejednoznaczne

Minusy:

  • spójna fabuła, aczkolwiek po opisie scenariusza oczekiwaliśmy na inny finał
  • kwestie techniczne lekko do dopracowania

1 Komentarz

Przegląd Planszowy #1193 - Board Times - gry planszowe to nasza pasja · 23 sierpnia 2018 o 13:51

[…] Board Games Addiction pisze o Forest Escape. […]

Nie bój się, komentuj! :)

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.