Board Games Addiction

Niedźwiedziu Północy! Mateczka Rossija wzywa Cię do podjęcia wyzwania o zwycięstwo w walce o Lewy! Będziesz musiał wykazać się przebiegłością w dobieraniu swoich Towarzyszy, dostosowywać się do zmieniających warunków i umiejętnie korzystać z Atu. Jeśli sprostasz zadaniu – Twoje imię zostanie zapisane na kartach historii, a ciało spocznie w Mauzoleum obok wielkiego wodza… Jednym słowem – zapraszam na recenzję Niet! od 2 Pionków!

Wnętrzności pudełka

Wnętrzności pudełka

Słowem wstępu

Zanim przejdę do krótkiego opisu zasad i moich wrażeń – kilka słów o samym wydaniu. Niet! zostało wydane w takiej samej formie, co niedawno opisywane przeze mnie Na Sprzedaż – pudełko zamykane magnetycznie, prostokątne (dość podłużne) karty i małe, okrągłe, kartonowe żetony. W tym przypadku dodatkowo pojawia się jeszcze kwadratowa plansza do oznaczania zasad i wizerunki postaci w formie pocztówek.  Klimat radziecki uderza w twarz od samego początku i trzyma do końca. Trzeba przyznać – wygląda zacnie!

Karty rozdane

Karty rozdane

Trochę zasad

O co w Niet! chodzi? Na początku należy rozdać graczom karty z talii. W zależności od ilości graczy rozgrywa się określoną liczbę rund (można zamiast tego ustalić cel punktowy), które dzielą się na dwie fazy:

  1. Faza Niet! – na planszy określa się panujące w danej rundzie zasady. Gracze po kolei zasłaniają pola w taki sposób, aby w każdym rzędzie zostało jedno odsłonięte miejsce. W ten sposób określa się pierwszego gracza, liczbę odrzucanych na początku kart, kolor Atu, kolor Super Atu i wartość Lewy oraz Zdobyczy. Kiedy zasady zostaną określone -przechodzimy do kolejnej fazy.

    Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

  2. Faza zbierania Lew – gracz rozpoczynający wybiera swoją drużynę. W grze na 3 lub 5 osób dodatkowo jeden gracz z osłabionej drużyny otrzymuje kartę bonusową x2, dzięki której zdobyte przez niego punkty zostaną podwojone. Następnie gracze po kolei wykładają po jednej karcie z ręki. Karta gracza rozpoczynającego określa, jakiego koloru kartę powinni zagrać kolejni Towarzysze (najlepiej o wyższej wartości). Jeśli nie posiadają karty w tym kolorze – w pierwszej kolejności powinni zagrać kartę w kolorze Atu, która przebija wcześniejszy kolor, bądź Super Atu (karta o wartości 1 w określonym kolorze), która przebija pozostałe. Następnie gracz, który wygrał rozdanie odkłada zdobyte Lewy (czyli wyłożone przez wszystkich karty) na stos przed siebie, rewersem do góry. Dodatkowo, każdą kartę o wartości 1 zagraną przez osobę z drużyny przeciwnej traktuje jako Zdobycz  i odkłada na oddzielny stos. Faza kończy się, kiedy gracze pozbędą się wszystkich kart z ręki. Podliczają wtedy drużynową ilość Lew (stosów), Zdobyczy i mnożą przez wartość ustaloną na planszy – w ten sposób zdobywają określoną liczbę punktów.
Zielona 1 - Super Atu!

Zielona 1 – Super Atu!

Po rozegraniu obu faz zapisuje się punkty graczy i przechodzi do kolejnej rundy, która wygląda analogicznie. Na koniec określonej liczby rund (bądź osiągnięciu określonego pułapu punktowego) gracz z największą liczbą punktów wygrywa.

Jak wrażenia?

Moim zdaniem, występują 3 główne kryteria oceny tego tytułu:

  1. Liczba graczy – teoretycznie gra przewidziana jest na 2-5 graczy. Przy grze na 2 osoby, w moim odczuciu przypomina jednak bardzo mocno klasyczną wojnę, a sam element określania zasad na samym początku nie ma aż tak wielkiego wpływu. Najwięcej radości z gry pojawia się tak na prawdę przy grze na 4-5 graczy. Każda z osób musi się dwa razy zastanowić przed eliminacją zasad, ponieważ ma mniej żetonów do wydania, niż w opcji 2-osobowej. Dochodzi ponadto motyw drużynowy, który może mieszać w planach poszczególnych graczy. Sojusze przestają być trwałe, kiedy finalnie może wyłonić się tylko jeden zwycięzca… 😉
  2. Realny wpływ na zmieniające się zasady – kiedy po rozdaniu kart widzisz, że posiadasz w przeważającej ilości niebieskie karty, a ktoś właśnie planuje położyć swój żeton na planszy właśnie na tym kolorze… na usta ciśnie się od razu jakieś siarczyste, oczywiście rosyjskie (!) przekleństwo. 🙂 Możesz jeszcze próbować blefować, aby odwieźć gracza od tego pomysłu, albo blokować pola, które wg Ciebie mogłyby innym pomóc. Wszystkie chwyty dozwolone. 🙂
  3. Punktacja – ostatni tor na planszy odpowiada mnożnikowi za Lewy i Zdobycze z danej rundy. Ostatnie pole w tym rzędzie zawiera mnożnik -2. Jeśli zatem zostanie odsłonięte… zrobisz wszystko, żeby przegrać tyle rozdań, ile to tylko możliwe. Jedno pole, a wprowadza bardzo ciekawy element zamieszania i całkowicie odwraca rozgrywkę w danej rundzie.
Wizerunki Towarzyszy i ich żetony

Wizerunki Towarzyszy i ich żetony

Podsumowując, Niet! to dobra gra karciana o dość prostych zasadach, która szczególnie przy większej liczbie uczestników może dostarczyć niezłą dawkę emocji. Całość okraszona jest klimatycznymi, radzieckimi grafikami i zamknięta w kompaktowym pudełku, idealnym do zabrania w podróż. Miłośnicy klasycznych gier karcianych (jak np. brydż) będą szczególnie zadowoleni. 🙂


Plusy:

  • klimatyczna oprawa graficzna
  • nawiązanie do klasycznych gier karcianych
  • dość proste zasady
  • szybka rozgrywka

Minusy:

  • jeśli nie masz zbyt wielkiego doświadczenia w klasycznych grach karcianych – zasady mogą się wydawać skomplikowane na początku
  • słaba grywalność na 2 osoby

Jeśli szukasz szybkiej gry karcianej o nieprzeciętnej grafice dla 4-5 osób – WARTO

Jeśli będziesz grać głównie w 2 osoby – NIE WARTO

Jeśli lubiłeś/lubisz klasyczne gry karciane – WARTO


Wydawca: 2 Pionki (Portal)
Liczba graczy: 2-5
Wiek: 10+
Czas: 30 minut


1 Comment

Siedem, czyli pasjans na wypasie! – Board Games Addiction – recenzje, zdjęcia, nowości, luźne gadki – o grach planszowych! · 16 czerwca 2016 o 07:21

[…] graczy). Drugim wyjątkiem są karty kolorów, które określają kolory atutowe (podobnie jak w Niet!) – karty na ręku graczy w kolorze atutowym przyjmują na koniec gry najwyższą możliwą […]

Nie bój się, komentuj! :)