Dodatki do gier planszowych można z grubsza podzielić na kilka kategorii:
– więcej tego samego (czasami jest to część gry ewidentnie wycięta z gotowego produktu, aby sprzedać jako dodatek, vide grzechy w The Others, Zaginiona Wiedza w Eldritch Horror)
– dodatki, które urozmaicają grę, dodając nowe zasady, ale bez większej ingerencji w trzon rozgrywki (np. frakcje w Osadnikach: Narodziny Imperium)
– tzw. must have, które po prostu trzeba mieć 😉
– produkty, które spokojnie możemy sobie odpuścić, bo i bez nich gra jest idealna, a one zostały wypuszczone na siłę.

Chyba każdy z nas zna po (co najmniej) jednym przykładzie z każdej wymienionej przeze mnie kategorii powyżej, ja dziś natomiast skupię się, na dodatku, który w zasadzie mógłby nie wychodzić, bo sama podstawowa gra jest skończonym produktem, dającym dużo frajdy – wystarczyłoby dodać tylko kilka(naście) nowych scenariuszy i voila! Mielibyśmy więcej tego samego;)
No ale wyszedł, pograliśmy w niego całkiem sporo i możemy z całym przekonaniem powiedzieć, że… Mógłby w ogóle nie wyjść.

Front i tył pudełka wprowadzają nas skutecznie w nastrój gry

Kroniki Zbrodni: Noir to dodatek do recenzowanych jakiś czas temu Kronik Zbrodni od FoxGames. Opinię Owiessków nt. podstawki poznacie, po kliknięciu w tytuł gry, natomiast ja dzisiaj skupię się na dodatku, który przenosi nas do Hollywood lat 50-tych.
Inne czasy, inna sceneria, inna postać – chociaż zasady gry są te same. Tylko czy aby na pewno?

Trzon rozgrywki oczywiście działa identycznie jak w podstawce – odpalamy aplikację, wybieramy scenariusz, po czym zaczyna się radosne skanowanie wszystkiego za pomocą czytnika kodów QR, tylko, że tym razem jest inaczej… Trudniej!

Wypraska mieszcząca bez problemu nowe elementy z dodatku

Życie prywatnego detektywa nie jest usłane różami – wie o tym każdy, kto chociaż raz obejrzał (lub przeczytał) kryminał spod znaku noir*. To nie błyskotliwe dedukcje w stylu Sherlocka Holmesa, czy cięte riposty Herculesa Poirot. Tutaj trzeba się sporo nachodzić, wykorzystać każdą możliwość, aby dowiedzieć się nowych rzeczy, czasami nie związanymi ze sprawą, ale…

I to jest zasadnicza różnica pomiędzy Kronikami Zbrodni, a dodatkiem Noir – w podstawce, jako pracownicy organów ścigania mieliśmy niemal wszędzie otwarte drzwi, grupę specjalistów z różnych dziedzin do pomocy, a widok odznaki zmiękczał nawet najtwardszego zakapiora – co z jednej strony ułatwiało nam rozwiązanie sprawy, z drugiej zaś – CHWDP, sami wiecie…

Tom Hardy na gościnnych występach 😉

W dodatku jesteśmy klasycznym, można by powiedzieć, że wzorcowym prywatnym detektywem (tak – wcielamy się w jedną postać, przez co historie są bardziej spersonalizowane!), do którego biura (mieszczącego się na obrzeżach miasta, gdzie czynsz nie zwala znów i pozwala jakoś wyżyć za marne grosze otrzymywane jako honorarium…) zgłaszają się zdesperowani ludzie, łapiący się ostatniej deski ratunku. Często nawet równolegle do naszego, to samo śledztwo prowadzi policja, jednak ich rezultaty były na tyle niezadowalające, że klient poprosił właśnie nas o pomoc…

Musimy się sporo napocić, aby wykazać przed klientami, bo już samo wejście np. na miejsce zbrodni jest czasami przeszkodą nie do przebycia – funkcjonariusz policji prędzej nas skuje i wpakuje za kraty, niż pozwoli wejść i obejrzeć zwłoki. Tak samo podejrzani – o ile podczas przesłuchania przez policję wyśpiewają wszystko, tak przy rozmowie z nami prędzej naplują nam w twarz, niż opowiedzą cokolwiek. Przykłady można mnożyć, na szczęście nie jesteśmy w tym wszystkim na straconej pozycji. Co prawda nie mamy już zastępu ekspertów, którzy poratują nas gdy gdzieś ugrzęźniemy, ale mamy do dyspozycji inne narzędzia: łapówki, obserwację podejrzanych, wytrychy oraz własne pięści. Ale przede wszystkim – doświadczenie i spryt, nabyte podczas wielu ciężkich spraw;)

Podstawowe narzędzia pracy detektywa

Opisane powyżej narzędzia (przekupstwo, zastraszanie, włamanie oraz śledzenie) to nowe mechanizmy, z których możemy skorzystać podczas gry – i genialnie wpisują się w klimat tego dodatku. Tak, jak i dwaj zaprzyjaźnieni „eksperci” – patolog sądy, który opowie nam co nieco o ofiarach i śladach znalezionych na miejscu zbrodni oraz wzięty redaktor – fotograf, pracujący w lokalnej gazecie – typowa hiena dziennikarska, która co prawda chętnie podzieli się różnymi plotkami i ciekawostkami z półświatka, ale… nic za darmo!
W zamian będziemy musieli mu również podrzucić jakiś smakowity kąsek (co jest dla nas również dodatkowym źródłem gotówki, wykorzystanej później np. podczas próby przekupstwa).
Jednakże musimy korzystać z nich z głową – nie każdego da się przekupić, jeśli ktoś przyłapie nas na włamaniu, to możemy skończyć w pudle, obserwacja podejrzanych trwa długo, a zastraszona osoba może się na nas zemścić i np. nasłać zbirów, którzy napadną nas w ciemnej uliczce i nauczą pokory. Czasami dożywotnio..

Plejada gwiazd z tamtego okresu

Jeżeli chodzi o wykonanie dodatku, to niczym nie różni się od tego, co otrzymaliśmy już w podstawce – dostajemy nowe miejscówki oraz nowe postaci, klimatycznie spójne z tematyką noir oraz kilkanaście kart specjalnych przedmiotów, powiązanych z nowymi scenariuszami. Dodatkowo, wypraska podstawki została tak zaprojektowana, aby pomieścić wszystkie nowe rzeczy z dodatku, więc spokojnie można się pozbyć pudełka do Noir (chociaż trochę żal, bo grafika na okładce jest świetna!).
Jedyne co trochę boli, to mała liczba scenariuszy (całe cztery) i po rozegraniu ich czuje się niedosyt – za sprawą świetnych, wciągających historii, które są jeszcze ciekawsze od tych z podstawki.
Na minus – wciąż nie ma podanego szacowanego czasu rozgrywki dla danego scenariusza, a w samej aplikacji podczas jednej ze spraw znalazłem nieco zabawnego buga, która pozwolił nam się dość szybko wzbogacić tanim kosztem, ale z tego, co słyszałem, miało to zostać naprawione (nie grałem po raz kolejny tego scenariusza, więc nie mogę potwierdzić, w innym mi się takie błędy nie przytrafiały).

Przykładowe miejscówki, które przyjdzie nam odwiedzić

No dobra, to teraz muszę dokończyć myśl z początku tej recenzji – Kroniki Zbrodni: Noir to dodatek, który mógłby w ogóle nie wyjść.
Dlaczego? Skoro w całym tekście w zasadzie go tylko chwalę, wspominam o nowych mechanikach (które nadal polegają na skanowaniu kodu QR, ale dają większą interakcję z „otoczeniem” w grze), wyższym poziomie trudności oraz nowych, ciekawych historiach?
Właśnie dlatego – Noir mogłoby być zupełnie oddzielną grą „w świecie” Kronik Zbrodni. Gdyby dać większe pudełko, planszę porządkującą rzeczy (jak to mamy w podstawce) oraz więcej kart przedmiotów (teraz korzystamy z tych z podstawki), autorzy i wydawcy mogliby nam zaproponować kolejną grę w tym „uniwersum” (uśmiecham się do Was, FFG).

Dlatego doceniam gest oryginalnego wydawcy oraz FoxGames, którzy o wiele niższym kosztem (dla nas – graczy) zaserwowali nam tak genialny dodatek do bardzo fajnej gry. Tym bardziej, że jak wspomniałem we wstępie, Kroniki same w sobie są tak ciekawe, że wystarczyłoby jedynie regularnie dorzucać nowe scenariusze, a gra nadal by „żyła”.
Polecam Noir każdemu, kto polubił Kroniki oraz każdemu, kto odnajduje się w klimatach noir (nawet jeśli nie do końca podeszła Wam podstawka Kronik Zbrodni).
Jeśli jednak zawiedliście się na tej grze lub po prostu nie podoba się Wam mechanika skanowania kodów QR i gry z aplikacją, ten dodatek nie sprawi, że zmienicie zdanie o tej grze. W takim wypadku lepiej spróbujecie Detektywa (z aplikacją w postaci bazy danych Antares) lub Sherlocka: Detektywa Doradczego (tutaj nie macie aplikacji).

Nowe unikatowe tropy i kluczowe przedmioty

Grę do recenzji podesłało nam wydawnictwo FoxGames, za co bardzo serdecznie dziękujemy!

__________________________________________________________________________________

* noir powieść noir bywa uznawana za podkategorię powieści kryminalnej, łączącą cechy dreszczowca i roman à énigme (fr. powieść zagadka), ale również za osobny gatunek literacki posiadający własne charakterystyczne elementy.



Nie bój się, komentuj! :)

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.