Jak już wcześniej wspomniałem – moja przygoda z grami planszowymi rozpoczęła się od Osadników z Catanu. Co takiego ma w sobie ta gra, że zapałałem do niej miłością od pierwszego wejrzenia, a teraz niemal jej nienawidzę? Pozwól, że opowiem Ci pewną historię, a zrozumiesz…

ecdb7542-0e31-4a24-963a-8e90fe64045e.jpg

Wyobraź sobie, że pewnego dnia spotykasz kogoś, kto jest zupełnie inny od wszystkich poznanych do tej pory osób. Jesteś zafascynowany jej wyglądem, zachowaniem, charakterem. Spędzasz z nią bardzo dużo czasu, poznajesz w najdrobniejszym szczególe, jesteś zachwycony. Po pewnym czasie zaczynasz odczuwać znużenie, przyzwyczajenie, postanawiacie się rozstać i zaczynasz szukasz czegoś, nowego, ale nie za mocno odbiegającego od tego, z czym miałeś przed chwilą do czynienia. Po kilku próbach, czy to z tęsknoty, czy z sentymentu wracacie do siebie, ale nie ma już tego błysku, co na początku. Nieuchronnie zbliżacie się do końca, żeby finalnie odejść w różne strony. W przyszłości będziecie się tolerować, może nawet na chwilę do siebie wrócicie, ale bez żadnych szans na wspólną perspektywę.

Zastanawiasz się pewnie teraz – co ma piernik do wiatraka? Otóż czas spędzony z Osadnikami jest jak powyższy związek. W moim odczuciu jest to świetna, wręcz idealna gra na wejście w planszówkowy świat. Przyjemna dla oka oprawa graficzna, banalne zasady, duża losowość, która pobudza do interakcji przez handel surowcami, na niezbyt długiej rozgrywce kończąc. Im bardziej jednak poddajesz się planszowemu uzależnieniu, stwierdzasz że chcesz czegoś więcej i zaczynasz sprawdzać inne, bardziej skomplikowane tytuły. Finalnie do Osadników co jakiś czas wracasz, ale wspomniana losowość może doprowadzać już w tym momencie do palpitacji serca (cytat z jednej z ostatnich partii „Po raz piąty z rzędu wypada ****** piątka! Znowu nie biorę żadnych surowców! Widzę, że świetnie Wam się gra beze mnie!” – rozwiązaniem może być wariant bezkostkowy z kartami wydarzeń, dostępny w dodatku „Kupcy i Barbarzyńcy” – polecam ;)).

4500e722-36e3-4ac6-bbbe-3503aba83d59

Podsumowując – jeśli szukasz gry na początek – Osadnicy będą świetnym wyborem. Wersja podstawowa daje dużo frajdy, a jak już zaczniesz rozszerzać ją o dodatki (Miasta i Rycerze – mój ulubiony, wspomniany Kupcy i Barbarzyńcy dający całkowicie nowe scenariusze, czy  Żeglarze wprowadzający bezkres wód do opływania) to wsiąkniesz na wiele godzin. A kiedy już stwierdzisz, że gry planszowe są super hiper mega ekstra to zaczniesz szukać i sięgniesz po inne tytuły…

A jakie były Twoje początku z grami? Daj znać w komentarzach!


1 Comment

Klub Gier Planszowych w Piastowie – na start! – Board Games Addiction – recenzje, zdjęcia, nowości, luźne gadki – o grach planszowych! · 6 marca 2016 o 22:16

[…] się na 2 stoły – Osadnicy z Catanu i Colt Express. Odnośnie Osadników moje zdanie znacie (w razie czego odsyłam ;)), natomiast w Colt Express miałem okazję zagrać po raz pierwszy. Od dłuższego czasu ten tytuł […]

Nie bój się, komentuj! :)