Metropolia, czyli co budowa miasta ma wspólnego z wyspą o nazwie Catan…


W dzisiejszych czasach, żeby wygrać w cokolwiek trzeba być najszybszym, najdokładniejszym, najlepszym, mieć najlepszy pomysł, być zdeterminowanym etc. etc. Każdy się jednak zgodzi, że bez chociaż odrobiny szczęścia każdy plan, choć nie wiadomo jak ambitny może zakończyć się niepowodzeniem (czego oczywiście nikomu nie życzę). Kiedy opisywałem moją relację z Osadnikami z Catanu dość dużo uwagi poświęciłem tematowi losowości i jej wpływu na zmianę stosunku do gry o 180 stopni. Jakież było moje zdziwienie, kiedy po przeczytaniu zasad i rozpoczęciu gry w Metropolię od Fox Games przeżyłem swego rodzaju deja vu… Na szczęście do czasu. A może nie? Zapraszam na recenzję! 🙂

Metropolia
Metropolia
Waluta
Waluta

Metropolia Catanem zwana?

Jeśli zastanawiasz się, skąd nawiązanie do klasyka nowoczesnych gier planszowych – musisz najpierw poznać zasady gry Metropolii, a z pewnością sam się domyślisz. 😉 Celem w grze jest wybudowanie wszystkich budynków specjalnych (w podstawowej wersji jest ich 4, w dodatku natomiast 7 (w tym Ratusz z automatu jest już wybudowany, zostaje więc 6)). Każdy z budynków występujących w grze ma swój koszt – płacimy monetami, które zdobywamy dzięki przychodom z podstawowych, wcześniej zakupionych budynków (urzekł mnie szczególnie Urząd Skarbowy, który uprawnia do zabrania wybranemu graczowi połowę jego pieniędzy, pod warunkiem, że jest odpowiednio bogaty. Brzmi znajomo? ;)). W grze występują cztery rodzaje (kolory) budynków podstawowych – zielone, za które otrzymujemy dochód tylko w swojej turze, niebieskie – w trakcie tury innych graczy oraz swojej, czerwone – pozwalają odbierać innym pieniądze, fioletowe – ze specjalnymi zdolnościami (np wspomniany już urząd skarbowy ;)). Aby jednak jakikolwiek z tych budynków aktywował swój efekt, musi się do nas uśmiechnąć szczęście… na które wpływ mają kości. Każda karta budynku ma przypisaną liczbę, wypadnięcie której przynosi efekt zapisany na karcie. Może się zatem tak zdarzyć, że mając wybudowane budynki pozornie wartościowe, ale z niewielkim zakresem liczbowym przez dłuższą część gry nie zostaną w ogóle użyte. Kiedy przez pierwsze kilka minut w jednej z partii moje zaangażowanie ograniczało się do bycia maszyną losującą kostki, bo nic innego bez waluty nie mogłem zrobić, przypomniały mi się czasy Catanu i tej nieszczęsnej ‚piątki’ na kostce… Natomiast, o ile w Catanie przez dużą część gry taki stan rzeczy może się utrzymywać, o tyle w Metropolii jest to raczej stan przejściowy,  występujący głównie na początku gry.

W trosce o obywatela!
W trosce o obywatela!
Jak wygrać? Właśnie tak ;)
Jak wygrać? Na przykład tak 😉

Specjalizacja!

Budynki specjalne, które są kluczem do zwycięstwa i niezbędne jest ich wzniesienie także odblokowują różne ‚zdolności’, takie jak np. wprowadzenie drugiej kości do gry, bonifikaty łączone (np. port (budynek specjalny) pozwala na korzystanie z dochodu kutrów rybackich (niebieskie karty)),  czy możliwość jednokrotnego przerzucenia wyniku na kościach. Najdroższy z budynków specjalnych – lotnisko wypłaca graczowi 10 monet w przypadku, kiedy w swojej turze nie wzniósł żadnego budynku. Jak widać – efekty są przeróżne.

Budynki specjalne
Budynki specjalne
Marzyłeś o swoim wydawnictwie?
Marzyłeś o swoim wydawnictwie?

Negatywna interakcja, czyli to co tygrysy lubią najbardziej…

Wydawałoby się, że w grze a’la Catan City raczej nie uświadczy się negatywnej interakcji. A jednak, mimo iż nie jest kluczowa to bardzo płynnie wkomponowuje się w rozgrywkę. Czerwone karty określają w jakich przypadkach inni gracze mają płacić monety właścicielowi karty – zazwyczaj w momencie wyrzucenia konkretnej liczby przez inną osobę otrzymuje od niej 1-2 monety. Nie jest to wysoka kwota, aczkolwiek same budynki także nie są drogie w tym przypadku.

Czerwone karty - 'zabieracze' pieniędzy
Czerwone karty – ‚zabieracze’ pieniędzy

Dodatek ‚Plus’ w zestawie

W zestawie z grą znajduje się dodatkowa talia kart oznaczona słowem ‚Plus’, będąca zintegrowanym dodatkiem do Metropolii. Wprowadza on oczywiście nowe karty – zarówno budynki specjalne, jak i pozostałe, a ponadto modyfikuje trochę zasady. W ramach podstawy gracze otrzymują możliwość zakupu ze wszystkich możliwych budynków, ułożonych w 15 stałych stosów. Grając z dodatkiem natomiast uczestnicy odkrywają karty z połączonej talii w taki sposób, aby powstało 10 stosów, z których będą zakupywać karty. Jeśli któryś się wyczerpie, dokłada się kolejną kartę z zakrytej talii – tak, aby gracze mieli do wyboru zawsze 10 różnych budynków. Taki wariant jest zdecydowanie ciekawszy, ponieważ nadaje rozgrywce trochę większego tempa, a ponadto wprowadza element niewiadomej. Moja sugestia – nie grać bez dodatku. 🙂

Rewers kart z dodatku
Rewers kart z dodatku

Dla kogo?

Nie bez kozery już kilka razy nawiązałem do Catanu, a więc gry, która bardzo często sugerowana jest, jako dobra na start dla początkujących planszówkowiczów. Moja historia także od tej gry się zaczęła. Dla tych, którzy z Osadnikami mieli już do czynienia, albo czują ich przesyt, a nie mają jeszcze zbyt wielkiego doświadczenia – Metropolia może być dobrym rozwiązaniem. Jej losowość i łatwość w opanowaniu zasad skutkuje szybką przyswajalnością i dobrą regrywalnością. Słowem – lekki, przyjemny tytuł, dość szybki w rozegraniu i przystępny dla każdego. Do tego dość kompaktowy w swej objętości. Dla bardziej doświadczonych natomiast może stanowić odskocznię od cięższych tytułów. Zostaje u nas na półce! 🙂

Gameplay
Gameplay 😉

Jeśli lubisz gry karciane – WARTO.

Jeśli szukasz lekkiego i szybkiego tytułu – WARTO.

Jeśli nie lubisz losowości w grach – NIE WARTO.

Wydawca: Fox Games
Liczba graczy: 2-4
Wiek: 8+
Czas: 30 minut

A na koniec taki mały ‚kwiatek’ 😉

;)
😉

 

Nie bój się, komentuj! :)