Wydawnictwo Cartamundi przyzwyczaiło już rynek do swoich gier z serii Shuffle. Małe, zręczne pudełka kryją zazwyczaj dość proste gry, których rozgrywka opiera się na kartach, a dodatkowo do każdej z nich dedykowana jest aplikacja, zmieniająca trochę rozgrywkę. Jeden klasyk już spod skrzydeł Cartamundi wyszedł – mowa oczywiście o karcianej wersji Monopoly, do której na początku byłem sceptycznie nastawiony. Kilka rozgrywek jednak wystarczyło, żeby przekonać się, iż tak starą i słabą grę, jak Monopol można zmienić w taki sposób, żeby faktycznie zaczęła przynosić zadowolenie z gry (moją recenzję tego tytułu możecie przeczytać TUTAJ). Tym razem wersję Shuffle ujrzy kolejny klasyczny tytuł – Twister. Premiera we wrześniu 2016! Czy powtórzy sukces pierwowzoru? Zapraszam do mojej recenzji!

Board Games Addiction

Jak to było kiedyś?

Dla mnie Twister jest symbolem planszówkowego dzieciństwa, zaraz obok Monopolu, Cluedo (recenzja wersji Shuffle TUTAJ), czy Zgadnij kto to? (recenzja wersji Shuffle TUTAJ). Jak widać w moich tekstach – wersje karciane sprawdziły się i często przewyższyły grywalnością pierwowzór. Jak to było kiedyś z Twisterem? Współcześnie rozumiany hype wokół tej gry był ogromny. Reklamy w telewizji, całe ścianki w sklepach, jednym słowem marketing na bardzo dobrym poziomie, jak na początek lat 90. Kiedy okazywało się, że ktoś w towarzystwie go posiada – każdy chciał zagrać i zobaczyć, jak to jest. Moje odczucia wtedy były mieszane. Z jednej strony duża interakcja, kombinowanie, jak i gdzie postawić odpowiednią kończynę; z drugiej strony natomiast pojawiał się pewien dyskomfort, jak na introwertyka przystało. Skutkowało to postawą „chcę, ale nie chcę” i graniem od czasu do czasu. Ze względu na te doświadczenia, kiedy dostałem w ręce nowe dziecko Cartamundi i zasiedliśmy do rozgrywki – miałem mieszane uczucia. Czy się zmieniły – dowiesz się na końcu tekstu. 😉

Board Games Addiction

Bez maty?

Od samego początku zastanawiałem się, jak grę, która opierała się na rozkładanej macie o wymiarach ok. 1,5×2 metry można zamknąć w samych kartach. W klasycznej wersji gracze kręcą strzałką i w zależności od tego, jaki kolor wypadnie muszą na nim postawić odpowiednia kończynę. Rozgrywka w Twister Shuffle jest zgoła inna, chociaż opiera się także na kolorach, losowości w ich wyborze i fizycznej interakcji między graczami. Na początku gracze siadają po turecku obok siebie, tworząc zamknięte koło/kwadrat. Wewnątrz tej figury układa się po jednej karcie rewersem do góry – w każdym z czterech kolorów. Na środku natomiast znajduje się talia, z której gracze będą dociągać karty z zadaniami. I tak począwszy od gracza rozpoczynającego ciągną kartę i sprawdzają, co ich czeka. W pierwszej części karty znajduje się informacja, gdzie dana karta ma trafić – np. pod brodę, na kolano, na głowę etc. (swoją, bądź czyjąś), a następnie jaki kolor rewersu karty, a raczej jej właściciela należy dotknąć i gdzie. Jeśli podczas tych ruchów graczowi spadnie karta, którą ma na sobie – traci jedno życie. Po dwóch skuchach – odpada. Osoba, która jako jedyna pozostanie w grze – wygrywa. Widać zatem, że mimo innego zorganizowania przestrzeni do grania – zasada główna pozostała niezmienna, czyli pogoń za odpowiednimi kolorami. 🙂

Board Games Addiction

Aplikacja

Jak wiadomo, do każdej gry Shuffle dedykowana jest aplikacja na Androida, czy iOS i nie inaczej jest tym razem. Jeśli komuś brakowało obracającej się strzałki, to właśnie w aplikacji ją odnajdzie. Na tarczy, po której się obraca znajdują się dwa rodzaje pól:

  1. Trąbka – nakazuje wydanie jakiegoś dźwięku, np. szczęśliwego psa, strzały wypuszczanej z łuku, czy rdzewiejącego robota. Poziom abstrakcji w tym zakresie jest na tyle duży, że ciężko jest utrzymać wszystkie karty na sobie w trakcie wykonywania tego zadania.
  2. Rączka – nakazuje przeniesienie karty z jednego gracza na drugiego, ze swojej głowy na czyjeś ramię etc., bądź wykonanie jakiegoś ćwiczenia fizycznego, np. dotknięcia dwóch graczy jednocześnie, czy swoją stopą czyjegoś kolana etc.

Wrażenia?

Jak już wcześniej powiedziałem – podchodziłem do tego tytułu z mieszanymi uczuciami ze względu na wcześniejsze doświadczenia z klasycznym Twisterem. Partie testowe rozgrywaliśmy z naszą 4-letnią córką, dlatego też miałem dobrą okazję na obserwację, jak dziecko reaguje na tę zabawę. Fakt faktem dość często było jej ciężko utrzymać gdzieś kartę tak, żeby nie spadła, ale frajdę z np. dokładania komuś kart miała niesamowitą. Wszystkie małe dzieci są teraz takie wredne? 😉 Mi też ta mechanika bardziej przypadła do gustu niż klasyczne wyginanie się na macie (mimo, że przez połowę jednej z gier przesiedziałem z brodą przyklejoną do klatki piersiowej trzymając kartę). Kolejnym plusem przemawiającym na korzyść wersji Shuffle jest wspomniana już aplikacja – można się bez niej oczywiście obejść, ale dołożenie jej do rozgrywki gwarantuje dodatkowe pokłady śmiechu i zabawy. Podsumowując, jeśli komuś nie do końca pasował klasyczny Twister powinien dać szansę wersji Shuffle. Podejście do tematu z trochę innej strony może dla takich osób mieć znaczenie (jak dla mnie na przykład) i ocieplić wizerunek tego tytułu. Kolejnym plusem jest kompaktowość – zarówno pudełka, jak i miejsca niezbędnego do gry. Wystarczy znaleźć miejsce do siedzenia i już można zaczynać. Z drugiej strony mam świadomość, że znajdą się osoby, które (podobnie jak przy Monopoly Shuffle) nie będą chciały nawet spróbować, ponieważ sam tytuł je odrzuca. Cóż, nie da się dogodzić wszystkim jednocześnie. 🙂 Ja natomiast wiem, że klasycznej wersji już nie kupię i Shuffle mi zdecydowanie wystarczy. Wyczekujcie premiery we wrześniu! 🙂


Plusy:

  • małe rozmiary pudełka
  • brak maty
  • duża interakcja
  • proste zasady
  • aplikacja

Minusy:

  • zbyt duża interakcja może niektórym przeszkadzać

Wydawca: Cartamundi
Liczba graczy: 2- 6
Wiek: 6+
Czas: 20 minut


Nie bój się, komentuj! :)