Podobno nie ocenia się książki po okładce, gry po pudełku i takie tam. Zawsze jednak, co jest nieuniknione pojawia się pierwsze wrażenie, które ma później ogromny wpływ na wszystko, co związane z przedmiotem zainteresowania. Im dłużej myślę i patrzę na Bongo od 2 Pionków (Portal) mam wrażenie, że ktoś tworząc grafikę na pudełku uknuł iście szatański plan zachęcenia wszystkich piękną grafiką, z założenia prostymi regułami (to przecież kilka kostek, więc co w tym może być skomplikowanego…), aby później gracze odczuli (dosłownie!) mrówki biegające po mózgu, wynikające z wysiłku umysłowego. Jednym słowem – Bongo to gra paradoksu i zaskoczenia, które z każdą kolejną partią narasta. A co najlepsze i nie będę tego ukrywał – wciągnęło mnie to i bardzo mi się podoba. 😉 Zapraszam zatem do recenzji!

Trofea

Trofea

Słowem wstępu – o autorze, grafice i zasadach

Bruno Faidutti – człowiek, który do tej pory kojarzył mi się jedynie z Cytadelą, która była jedną z pierwszych gier karcianych z negatywną interakcją i blefem, w jaką grałem. Jaka była moja pierwsza myśl, kiedy zobaczyłem jego nazwisko przy kolorowej grafice na pudełku Bongo? „To on robi też gry dla dzieci…? Eeeee?”. Oczywiście nie znałem jeszcze wtedy zasad, więc przeszedłem z początku koło tego tytułu zupełnie obojętnie… A jeśli o zasady chodzi. Rzucamy kostki i w zależności od tego, co na nich wypadnie musimy krzyknąć odpowiednią nazwę zwierzęcia. Proste? Nie. Dlaczego? Ano dlatego, że żeby trafnie stwierdzić, jakie zwierzę jest rozwiązaniem trzeba: a) zapamiętać nazwy Gnu, Bongo (pierwszy problem) i Nosorożca (tu akurat problemu nie było); b) zastosować się do odpowiednich reguł, które w pełnym wariancie potrafią wykręcić mózg na lewą stronę. Pokrótce te warianty opiszę:

  1. Wariant podstawowy – rzucamy beżowymi i żółtymi kostkami. Żółte określają, ile powtarzających się zwierząt z kostek beżowych szukamy – jeśli wyniki na kostce się pokrywają, to właśnie tyle; a jeśli wypadły różne, to tyle ile na kostkach nie wypadło (do wyboru 1, 2 lub 3). Brzmi skomplikowanie? Spokojnie, spokojnie, przecież to wariant podstawowy.

    Wariant podstawowy

    Wariant podstawowy

  2. Wariant średniozaawansowany – do beżowych i żółtych kostek dokładamy czerwone – kłusownika. Jak sama nazwa wskazuje, będą określać, które zwierze zostaje zredukowane z beżowych kostek. Zasada wyboru analogiczna, jak przy żółtych kostkach – jeśli wypadną dwa takie same zwierzaki – to właśnie ten zostaje złapany i przestaje się liczyć. Jeśli dwa różne, to ten który nie wypadł wcale. Szukamy oczywiście tyle powtarzających się zwierząt, ile określiły żółte kostki, mając jednak na uwadze wynik kłusownika.

    Wariant średniozaawansowany

    Wariant średniozaawansowany

  3. Wariant zaawansowany, zwany też hardmózgotrzepem – dokładamy jeszcze zieloną kostkę – strażnika, która stanowi ochronę przed kłusownikiem dla zwierzaka, które się na niej pojawiło. Grając w tym wariancie musisz zatem znaleźć odpowiednią liczbę zwierząt powtarzających się, biorąc pod uwagę wynik na żółtych kościach, a także to że któreś mogło zostać upolowane, ale w sumie to nie do końca, bo jest jeszcze zielona kostka.

    Wariant zaawansowany

    Wariant zaawansowany

Za każdym razem, kiedy prawidłowo odgadniesz zwierzę, otrzymujesz jego trofeum. Osoba, która jako pierwsza zdobędzie po 2 trofea w każdym z trzech kolorów, lub 6 takich samych trofeów wygrywa. Myślisz sobie pewnie teraz, że w takim razie będziesz krzyczał losowo nazwę zwierzęcia, bo przecież masz szansę 1/3, że trafisz i zdobędziesz poroże. Nie ma lekko – jeśli się pomylisz, oddajesz trofeum innemu graczowi. Jest jeszcze jedna wredna opcja wyboru, czyli magicznie NIC. Może się tak zdarzyć, że żadne zwierzę, które wypadło na beżowych kościach nie będzie pasowało do wyniku – wtedy gracze krzyczą NIC i pierwsza osoba zdobywa wybrane przez siebie trofeum. Gorzej, jeśli się pomyliła i jednak było rozwiązanie tej sytuacji – wtedy zostaje dosłownie z NICZYM – oddaje wszystkie swoje trofea. Ot, taki psikus…  W tym momencie faktycznie poczułem, że to gra autorstwa szanownego Bruno Faidutti.

Połączenie Duuuszków i Szalonych Zegarków

Przez cały czas grając miałem przeświadczenie, że mechanizmy zastosowane w Bongo gdzieś już widziałem. I tak wyszło mi, że jest to połączenie Duuuszków i Duuuszków w Kąpieli (czyli szukanie odpowiedniego przedmiotu, który występuje, bądź nie występuje na kartach) z Szalonymi Zegarkami (czyli z pozoru łatwej gry, która z każdym kolejnym dołożeniem nowej reguły znacząco pobudza rozbudowę połączeń w mózgu). Czy to źle? Wręcz przeciwnie. To połączenie wyszło bardzo dobrze, gra się płynnie niezależnie od liczby osób, zasady opanowuje się w kilka chwil (nie mylić z prawidłowym zastosowaniem!), a wszystko to ubrane w przyjemną szatę graficzną. Poza tym, gdyby zamiast pudełka spakować wszystko do woreczka – mamy jedną z lepszych, zajmujących mało miejsca gier do zabrania w teren. Bongo jest zatem jednym z większych (pozytywnych) zaskoczeń ostatnich miesięcy i pozostanie w kolekcji jako dobry, wymagający pomyślenia filler. Na koniec mała sugestia dla mniej spostrzegawczych – zwróćcie uwagę na żetony trofeów – nie każde zwierze jest takie samo. 😉Board Games Addiction


Jeśli szukasz fillera, który zmusza do myślenia – WARTO

Jeśli szukasz gry, która zajmuje mało miejsca – WARTO

Jeśli chcesz mieć grą, której zasady wytłumaczysz w kilka chwil – WARTO


Plusy:

  • przyjemna oprawa graficzna
  • proste zasady
  • łatwa do zabrania w teren
  • regrywalność

Minusy:

  • brak

Wydawca: 2 Pionki (Portal)
Liczba graczy: 2-8
Wiek: 8+ (da się grać z młodszymi)
Czas: 15 minut (+kolejne partie 😉 )

 


3 Comments

Świąteczny poradnik prezentowy na ostatnią chwilę! – Board Games Addiction – recenzje, zdjęcia, nowości, luźne gadki – o grach planszowych! · 21 grudnia 2016 o 03:21

[…] Bongo od 2 Pionków (Portal) – zestaw z kostkami i znacznikami, które potrafią wykręcić mózg na drugą stronę. A wszystko ubrane w tak niewinne, kolorowe, radosne pudełeczko… Recenzja TUTAJ. […]

Forest, czyli zabawa w liczenie na spostrzegawczość! – Board Games Addiction – recenzje, zdjęcia, nowości, luźne gadki – o grach planszowych! · 8 października 2017 o 22:19

[…] córka, mimo iż miała wcześniej do czynienia np. z Bongo, gdzie trzeba szybko liczyć (recenzja TUTAJ) po jednej partii czuła zmęczenie. Ciągła konieczność wybiórczego liczenia pojawiających […]

Super Psiaki, czyli mózgożerna imprezówka! – Board Games Addiction · 9 listopada 2017 o 13:34

[…] komórki na drugą stronę? Ja tak się mocno zaskoczyłem m.in. przy Bongo od 2 Pionków (recka TUTAJ). Bo co może być skomplikowanego w rzucaniu kostkami? W rzucaniu nie, ale podanie prawidłowego […]

Nie bój się, komentuj! :)